Battlefield Calixis

Thought for the day IX

Save & Destroy.

View
Dziennik Bjorna Ulfssona, Wpis VIII

Omenegor nie chciał wyjawić mi nic więcej, niż to co powiedział publicznie. Jednak z jakiegoś powodu chce aby zniszczyć Kopiec Lidia, razem ze wszystkimi mieszkańcami. Na mieszkańcach zależy mu nawet bardziej. Rzekomo ma to w jakiś sposób zadać cios Wilkom z Kala, którymi jego zakon stoczył ogromną bitwę, i przegrał. Wilki mają być też częścią jakiejś większej operacji Xenos w sektorze Calixis.

Mimo wszystko zdecydowaliśmy się na atak z użyciem Teleportarium. Przenieśliśmy się na najwyższe piętro wieży i utorowaliśmy sobie drogę w dół. Poprzez setki rozszalałych serwitorów i pojawiające się co jakiś czas Wilki z Kala, które miały nieprzyjemny zwyczaj eksplodowania po tym, kiedy przestawały funkcjonować.

W pomieszczeniu z Kogitatorem czekało na nas więcej Wilków oraz wielkie maszyny służące zazwyczaj do konserwacji wszystkich części urządzenia oraz innych prac przemysłowych. Zaafiel zajął się nimi, podczas gdy reszta z nas postanowiła utorować sobie drogę do generatora pola siłowego. Przez podłogę. Nie muszę chyba mówić o tym, że operacja się udała. Niestety Kaspersky, który został zintegrowany ze spaczoną maszyną był już nie do odratowania.

View
Dziennki Bjorna Ulfssona, Wpis VII

Drogę do tej wynaturzonej maszyny liczącej zagradzała nam Tarcza Pustki, pole siłowe niemożliwe do zniszczenia bez użycia siły ognia, która zrównałaby całą budowlę (i pewnie też i dzielnicę) z ziemią. Postanowiliśmy zachować to rozwiązanie na później, a najpierw przyjrzeć się innym opcjom.

Nagle w dzielnicy pojawili się żołnierze, zupełnie inni od tych obdartusów Coldwatera. Regularne, dobrze wyposażone wojsko. Na czele oddziałów kroczyła największa kobieta jaką miałem okazję spotkać. Przedstawiła się jako Brunhilda Van Voigt, Rouge Trader, która przywiozła brata z zakonu Strażników Burzy, Omenegora Bitewną Tarczę. Strażnik pragnął się z nami spotkać, więc znów znaleźliśmy się w przestrzeni nad planetą.
Na naszym statku był również Pan Bąbelek, z trudem udało mi się powstrzymać Naamana od zabicia go, Zaafiel chyba też chciałby się go pozbyć. Jeszcze nie teraz…

Strażnik Burzy gorąco namawiał nas do zniszczenia Kogitatora razem z całym Kopcem. Posunął się nawet do tego, że zagroził niewpuszczeniem nas do Kopca Jehuda. Nie chciał słyszeć nawet o innych rozwiązaniach. Już samo to w sobie wydaje mi się podejrzane.

Rogue Trader okazała się jednak przywozić więcej niż tylko niedobre wieści, jej statek był wyposażony w Teleportarium, jeden z nielicznych reliktów technologii, który umożliwiał nam ominięcie pola siłowego wokół wieży Kogitatora.

View
Dziennk Bjorna Ulfssona, Wpis VI

Moje niezdecydowanie naraziło naszą misję na szwank, postanowiłem zabrać się do rzeczy i po pierwsze wyeliminować jedno źródło potencjalnych kłopotów, Hektora Balazara. Ten człowiek zasłużył na śmierć, gdyż poprzez swoje działania przez długi czas przyczyniał się do nieszczęść mieszkańców kopca.

Udaliśmy się do jego rezydencji aby wymierzyć sprawiedliwość. Kiedy razem ze swoim synem byli już martwi, pozostało przekazać władzę w ręce jedynej kompetentnej ku temu osobie, Theonowi Coldwaterowi. Jednakże to będzie musiało trochę poczekać, ponieważ razem ze swoimi ludźmi pilnuje on wieży Szkarłatnego Bractwa i ich Kogitatora. Nie był zbyt chętny opuszczeniu posterunku, dlatego postanowiliśmy sami rozprawić się z niebezpieczeństwem.

Atak na Kogitator nie do końca się powiódł, udało nam się zniszczyć trochę serwitorów oraz zorientować się w tym, że architektura wnętrza budowli została zmieniona. Kogitator próbował z nami negocjować, ale celne strzały Zaafiela nie pozwalały dojść Spaczonej Inteligencji do słowa. Niestety blisko celu czekała na nas niespodzianka…

View
Dziennik Bjorna Ulfssona, Wpis V

Rozmowę z wynaturzeniem przerwał nam atak Wilków z Kala. Wycofaliśmy się do trike’ów, które były ukryte w jaskini „Pana Bąbelka”. Jednak na równinie zostaliśmy zaatakowani zanim zjawił się nasz lądownik. Te stwory, a raczej należałoby powiedzieć: te maszyny, nie okazały się zbyt wymagającymy przeciwnikami. Ich broń nie czyniła wiele szkód, jedynie w przypadku bardzo szczęśliwego trafienia. Związani walką odnieśli straty i szybko się wycofali. W ferworze walki Pan Bąbelek zniknął.

Kiedy dostaliśmy się na statek, wydaliśmy rozkazy aby zebrać jak najwięcej danych dotyczących ataku. Niestety poszukiwania za pomocą sensorów okazały się całkowicie bezowocne. Otrzymaliśmy jednak astrotelepatyczną wiadomość od Strażników Burzy, jeden z nich miał wkrótce pojawić się w systemie, do tego czasu mamy wstrzymać się z wszelkimi działaniami.

Zaafielowi udało się zniszczyć moduł nadawczy jednego z Wilków i w ten sposób weszliśmy w posiadanie głowy tego konstruktu. Według ekspertyzy Kaspersky’ego, pochodziła ona z Mrocznych Wieków Technologii. Próba jej uruchomienia i wyśledzenia sygnału sterującego z maszynami wydała nam się zbyt niebezpieczna. Niestety niepotrzebnie oszczędzaliśmy Inżyproroka, gdyż następnego dnia został zabity podczas próby wyłączenia oszalałego Kogitatora.

View
Z dziennika Brunhildy II

Nie moge ufać nikomu. Zwłaszcza Onemegarowi. Przystojnaiczek coś ukrywa. Marines z Deathwatcha są przynajmniej przewidywalni- wiadomo, że będą napierdalać we wszystko, w co tylko się da. No i można z nimi rozmawiać, do niektórych nawet czasami coś dociera. A Niebieski skrywa jakąś tajemnicę, i na dodatek robi to kiepsko. Nie umie uzasadnić swojego bezsensownego pędu do niszczenia kopca. Argument o odcięciu linni transportowych do mnie nie przemawia- w końcu jeśli faktycznie to większy spisek, to jedna linia w tę, czy tamtą nie zrobi różnicy. Musi chodzić o coś innego, tylko o co?
Razem z miśkami uzyliśmy Teleportatorium i przenieśliśmy się na najwyższe nam dostepne piętro wieży kogitatora. To, co zobaczyłam w środku… Wilki… to pieprzone maszyny! Wielkie, waleczne i cholernie twarde. Myślałam, że wezmę szczątki jednego z nich do zbadania dla mojego Techkapłana, ale zasrańce wybuchają po “śmierci”. Nie wiem skąd pierwszy się tam wizął, może na nas czekał? Ale zaraz po nim pojawił się następny, jakby wyłonił się z nicości. A oprócz Wilków, były jeszcze automatyczne systemy obronne, z którymi powoli się rozprawiałam, zostawiając humanoidalno-wilcze istoty moim towarzyszom. Szybko doszliśmy do wniosku, że stanie w tym pomieszczeniu mja się z celem- wrogowie nigdy się nie skończą.
Przesunęliśmy się więc w stronę wijących się spiralnie schodów, po których spływała fala Serwitorów. Przebijaliśmy się przez bezmózgie stwory, a w tle słyszeliśmy sączący się z głosników głos Kogitatora.
Podjęłam próbę komunikacji z tym tworem, licząc na to, że znjadę sprytny sposób na obejście jego sytsemów albo dokopanie się do istotnych informacji. Nic z tego. Jedyne co udało się uzykać, to informację, że pierwszy programator kogitatora opuścił planetę 500 lat temu (więc watpię by w ogóle jeszcze żył). Sam Kogitator zaś ma swoim prgramie zakodowaną opiekę nad Kopcem oraz wspieranie Wilków. Czy oba cele były pierwotne? Czy ktoś może przeprogramował go później, uzyskaweszy dostęp do nieznanych nam kodów dostępu? Nigdy nie było nam dane się dowiedzieć.
Kogotator przebywał w ogromnej komnacie, podpięty pod dawno umarłych techkapłanów, których martwe ciała były teraz na usługach maszyny. Przerażający to był widok, ale nie tak, jak bardzo przerażająca była linia 9 Wilków, która zzmaterializowała się między nami, a Kogitatorem, a już na pewno nie tak bardzo przerażający jak poczucie, że ta bezbożna istota próbuje wpływać na nasze umysły.
Szybkie rozejrzenie się po pomieszczeniu pozwoliło nam dojść do wniosku, że pole osłaniające Kogitatora zasilane jest z pomieszczenia poniżej nas. Chłopcy zajęli się Wilkami i widziałam, że nawet dla tych wyszkolonych gigantów, była to walka o śmierć i życie. W tym czasie ja korzystając z faktu, że atak jednego z moich kompanów uszkodził posadzkę, postanowiłam poszerzyć dziurę w podłodze by odciąć Kogitatora od jego tarcz ochronnych. Plan się udał, ale zanim zdazyłam wystrzelić do niebotycznie małej wiązki zasilania, kolejne potęzne ataki towarzyszu rozwaliły je i samego Kogitatora.
Co będzie dalej? Czy Kopiec przezyje bez ochrony pokręconej maszyny? Czy Onemegar obróci się przeciwko nam? Czy Wilki przyjdą szukac zemsty?
Czas pokaże…

View
Thought for the day VIII

For every battle honour, a thousand heroes die alone, unsung, and unremembered.

View
Z dziennika Brunhildy
Nieoczekiwana zmiana

To miał być zwyczajny postój na jednej z planet systemu Calixis, ale oczywiście gubernator musiał akurat wtedy szukać kogoś do przewozu space marine’a. Nie mogłam się nie zgodzić, są prośby którym się nie odmawia. Postanowiono, że statek mój na zawieźć pewnego marines do obszaru, o którym przekonana byłam, że jest spokojny. Oczywiście nie można mną pogrywać, wszyscy o tym wiedzą, więc postanowiłam pod pretekstem ochrony załogi wybrać dłuższą trasę.
Po drobnych negocjacjach, namówiono mnie, by przejść przez Warpa. Oczywiście nic się nie wydarzyło, nie na darmo mam najlepszych z najlepszych na pokładzie. Niestety ten cholerny żołnierz mnie oszukał. Nie byłabym na dziewiczej planecie, bo zapomniał wspomnieć o fakcie, że na miejscu stacjonował już moloch Inkwizycji. Teraz już widziałam że będzie przesrane.
Wrobili mnie w szukanie jakiejś bandy żołnierzy, która im zaginęła. A jak ich już znalazłam to zero wdzięczności tylko zrób to, pójdź tam… No ale są całkiem przystojni jak na bandę mięśniaków więc będzie na co popatrzeć, a dodatkowo na planecie jest kopiec pełen ludzi i ponoć jeszcze jakiś, z czymś cennym. Wiec teraz muszę tylko powspółpracować, przekonać tę bandę by mi nie zabijali ludzi, którzy tu żyją, bo jak już przejmę tu władzę to będą to moi ludzie, a następnie uzyskać jak najwięcej dla siebie.
Mają tam na planecie jakieś cholerne coś, zamknięte w wieży i otoczone polem siłowym. zostawiłam swoich chłopaków by pilnowali mojego przyszłego dobytku, a sama poszłam na statek Inkwizycji się dogadywać. Chcą mojego statku i ludzi? Dostaną je, o ile ja dostanę czego chce – planetę. A Hildzia zawsze dostaje to, czego chce.

View
Dziennik Naamana, Wpis VII

Nasze podejście na kogitator, zostało zatrzymane przez barierę nie do sforsowania – tarczę próżniową. Jedynym wyjściem z sytuacji było zawalenie całego budynku, albo zbombardowanie dzielnicy. Utrata kogitatora wiązałaby się ze znacznymi stratami ludności, szybka kalkulacja wykazywała przewidywane straty na poziomie przynajmniej 50%. Sporo, ale do zaakceptowania, jeśli miałoby to oznaczać odzyskanie kontroli nad miastem.

Tymczasem wycofaliśmy się aby skonsolidować naszą pozycję, kiedy zauważyliśmy zbliżające się wojska. If wyposażenie zdradzało iż są nowi na tej planecie. Ich przywódca zidentyfikował się jako Rogue Trader Brunhilda van Voigt. Przybyła ona razem z wysłannikiem Strażników Burzy Onemegorem Bitewną Tarczą. W końcu jakieś dobre wieści. Udaliśmy się niezwłocznie do naszego statku, spotkać się z Onomegorem.

Ku mojemu zaskoczeniu na statku znajdował się też Pan Bąbelek. Natychmiast zechciałem zlikwidować to ścierwo, jednak większość braci była za oszczędzeniem jego marnego żywota. Wydaje się że jedynie Za’afiel oraz Onemegor podzielą moją odrazę do tej kreatury. Który to brat Onemegor, zachęcił nas byśmy jak najszybciej rozpoczęli bombardowanie siedliska herezji, jakim jest kopiec Lidia.

Zagroził do tego że jeśli tego nie zrobimy, nie da nam pozwolenia na przebudzenie kopca Jehuda. Jego zapał wydał mi się podejrzany, biorąc pod uwagę historię tej planety, podejrzewam że przegrali kiedyś z wilkami z Kala i chce zmazać swą hańbę, razem z mieszkańcami tej planety. Przekonałem go że wstrzymamy się z bombardowaniem do czasu, aż wilki przybędą zabrać bliźniaki i że użyjemy populacji jako przynęty. To rozwiazanie go tymczasowo usatysfakcjonowało.

Tymczasem Rogue Trader napomknął że posiada działające teleportarium na swoim statku. Na Niespodziewane Zwroty Akcji Imperatora, dzięki temu możemy przeprowadzić chirurgiczny atak do wnętrza tarczy. Kogitator nie ma dośc mocy, aby utrzymać tarczę by chroniła równocześnie przed wejściem na piechotę i atakiem przez spacznię. Przygotować się do ataku.

View
Thought for the day VII

Your freedom must be bought in the currency of toil, tears and blood; a price all men can pay.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.