Battlefield Calixis

Dziennik Naamana, Wpis VI

Inkwizytor przekazał nam raport od Inżyproroka, który zgłosił że traci kontrolę i przegra walkę z kogitatorem. Wkrótce potem w mieście rozpętał się zamęt, kiedy szalony, zraniony kogitator zaczął atakować miasto np. obniżając zapory przed powodziowe i zalewając doki, albo wystrzeliwując rzeki odchodów z toalet.

Bjoern uznał że to idealny moment aby pozbyć się Hektora Balazara III z rodu Virga. Udaliśmy się wraz z Inkwizytorem i Ojcem Calahanem do jego rezydencji, jednak wtedy nie wiedzieliśmy po co. Bjoern kazał sprowadzić jego bratanka z Nadzwyczajnego posiedzenia rządu. W mieście zaczynały się zamieszki. Kiedy przybył jego bratanek, Bjoern wyciągnął boltera i zaczął do nich strzelać i kazał nam ich zabić. Wykonałem rozkaz i strzeliłem do uciekjącego bratanka w nogę po czym on eksplodował.
Inkwizytor jak można było się domyśleć nie zgodził się z planem Bjoerna i nie zechciał przejąć władzy wraz z ojcem Calahanem, co nie mogło sie udać w sposób, który by nam pozwolił działać na planecie. Ustaliliśmy że powinien to zrobić Theon Coldwater, który dysponuje prywatną armią. Jednak on pilnował wierzy Karmazynowego bractwa. Za moją radą, sprowadziliśmy mały kontyngent wojsk z naszego okrętu, aby pilnował kluczowych instalacji w mieście.

Tymczasem udaliśmy się do środka wieży, aby zniszczyć kogitator. Po drodze napadły na nas hordy serwitorów, a droga była najeżona pułapkami. Nie mogło to powstrzymać Aniołów Śmierci Imperatora. Fale wrogów robijały się na nas niczem fale na skale, a kolejne przeszkody stawiane na naszej drodze były niczem z kartonu. Zbliżyliśmy się do kogitatora okrężną drogą…

View
Thought for the day VI

Fury is fear tempered in blood.

View
Dziennik Naamana, Wpis V
Betrayal at Charybdis

Pan Bąbelek miał ukryte trike’i z których skorzystaliśmy, jak się spodziewaliśmy, kilku nomadów nie zatrzymało ich na długo. Szybko do nas doskoczyli, poruszali się na metalowych koniach o wielostawowych kończynach.
Kronikarz użył swych mocy i zniszczył jednego w olbrzymim wybuchu energii spaczni, jednak nadwyrężył się i na szczęście skończył na ten dzień ze sztuczkami. Zniszczyliśmy jeszcze paru, ich rękawice strzelały zielonym płomieniem, który zwykle nie wyrządzał nam szkody, jednak kilka szczęśliwych strzałów przebiło mój pancerz. Szybkie użycie Narthecium, trochę klajstru i stymu i mogłem wrócić do walki w pełni sprawny.
Wilki okazały się być dość twardymi przeciwnikami, zdolnymi przeżyć bezpośrednie trafienie z rakiety ppanc. Jednak Pan Bąbelek urywał im głowy gołymi rękoma, tym bardziej potwierdzając fakt że jest wynaturzeniem. Zaafiel unieszkodliwił jednego wypruwając mu wnętrzności i odcinając głowę – poznaliśmy ich słaby punkt. Antena na głowie, jeśli została zniszczona sprawiała że składał się niczem domek z kart powalony dechem Imperatora.
Po śmierci kilku maszyny wykazały się tchórzostwem i odjechały. Nie ścigaliśmy ich. Pan Bąbelek pokazał że jest zdrajcą i tchórzem i odjechał w siną dal. Następnym razem pozna co to gniew Mrocznych Aniołów.
Dostaliśmy się na orbitę na nasz statek. Wydaliśmy rozkaz zbadania księżyca, jako że istniała plotka że Wilki z Kala pochodzą z drugiej strony księżyca. Zwiad nic nie znalazł. Otrzymaliśmy natomiast wiadomość astrotelepatyczną od Strażników Burzy. Nakazali wstrzymać się z działaniem aż nie przybędzie ich przedstawiciel za kilka dni.
Najlepszym tropem na wyśledzenie wilków z Cala było wyśledzenie sygnału, który każdy z nich odbierał. Do tego celu mieliśmy zamiar użyć głowy jednego z nich. Jednak pojawiły się problemy – Inżyprorok Kaspersky stwierdził że głowa należy do jednego z Żelaznych Ludzi – Extra Herezji z Mrocznych Wieków Technologii i aby podpiąć się do niego potrzeba dużego źródła energii i mocy obliczeniowej. Z tego powodu musi być to albo on albo potężny kogitator np. statku albo dzielnicy. Nie chcieliśmy ryzykować zasobów, więc postanowiliśmy poczekaż aż Inżyprorok skończy z kogitatorem kopca. Jednak starcie go zabiło, a i tak straciliśmy kontrolę nad systemami kopca.
Ktoś zapłaci za to. Czekanie nam nic nie dało. Czas działać. Każdy wróg Imperatora mniej, to jeden krok bliżej ku zwycięstwu i uratowania tego przeklętego świata.

View
Dziennik Naamana, Wpis IV
Heresy, Heresy Everywhere

Udaliśmy się do Karmazynowego bractwa, które jest żałosną pozostałością Mechanicum na tej planecie, razem z Inkwizytorem i Inżyprorokiem. Zależało mi głównie na danych, które mieli o populacji, zakresie mutacji cywilów porwanych przez Wilki z Cala. Chciałem przeprowadzić własne badania na ofiarach, jako że zrozumiale nie ufam im. Jak się okazuje posiadają całkiem dobrze wyposażone Laboratorium, które będzie mi służyć do przeprowadzania autopsji.

Tymczasem, okazuje się że jedyny działający Cogitator miasta, który mieści się w siedzibie bractwa, zawiaduje wszystkimi działającymi systemami kopca, a także monitoruje populację. Nie mamy innego wytłumaczenia, jak przyjąć że kogitator przekazuje informacje wilkom z Kala, skąd inaczej miały by dokładne informacje o mieszkańcach? Rozsądnym rozwiązaniem byłoby zniszczenie kogitatora, jednak Inżyprorok Kaspersky wraz z Inkwizytorem zaoponowali, twierdząc że to wyłączyłoby wszelkie systemy kopca, więc podejmą się próby odłączenia kogitatora.

Tymczasem udaliśmy się do pustynnych nomadów aby rozeznać się w sytuacji. Spotkaliśmy miejscową kapłankę, która stwierdziła że jej pan jest Astartes. Mieliśmy przez chwilę nadzieję, że Strażnicy Burzy zostawili tu kogoś, aby strzegł Twierdzy. Po drodze nasz statek został uszkodzony przez Nomadów, więc musieliśmy odpowiedzieć siłą. Wezwaliśmy kolejny transport, a tymczasem udaliśmy się do samotni, w której mieszkał przywódca Yalaty. To co ujrzałem na pewno nie było Astartes. Był większy nawet od kosmicznych marines a jego pancerz był ochydną parodią starożytnych relikwii noszonych przez moich braci. Nasz Bibliotekarz wyczuł od niego emanacje spaczni.

Przyznał on że jest produktem szalonego naukowca Jona Constantina, choć twierdzi że służy Imperatorowi. Krótkie przesłuchanie wykazało że przybył on z Wielebnym Callahanem, który zataił te informacje przed nami. Zdążył on zbadać kopiec Jehuda i wyjawił nam że cała populacja kopca jest zatrzymana w stazie i czeka tylko aż zostanie obudzona i będzie mogła pracować na chwałę Imperatora.
Dodatkowo wyjawił nam że Wilki z Kala to tak naprawdę maszyny. Jeśli to prawda, to jest to olbrzymia Herezja!
Potem oddał się nam pod osąd. Ja byłem za tym żeby oczyścić go z jego wynaturzenia, ale dowódca stwierdził że damy mu szansę na potwierdzenie swojej wartości. Niestety nie mieliśmy okazji, jako że pojawiły się Wilki z Cala i postanowiliśmy wycować się do transportowca. Pan Bąbelek (jak go prześmiewczo nazwał jego twórca, jako że całe jego istnienie to okrutny żart, albo jest niczym pryszcz na twarzy wrzeświata i go szpeci i denerwuje) zaminował przejście i je wysadził, dzięki czemu opóźniło to wilki.

View
Thought for the day V

Holiness is a constant battle, for it takes much less effort to fall than it does to ascend.

View
Operacja Duży Tatuś.
We go where we wilt. We slay who we wilt. Let the Emperor judge the righteousness of our deeds.

Namann uparł się że potrzebuje więcej danych odnośnie ataków i porwanych dzieci, moim zdaniem mamy już wszystko czego potrzebowaliśmy i powinniśmy zająć się plenieniem herezji, jednak zgodziłem się udać do Karmazynowego Bractwa; pozostałości po Mechanikum.
Okazało się że cały kopiec jest podpięty pod jeden centralny cogitator który był dziwnie niechętny do współpracy z nami, zasugerowałem że być może Wilki z Kala znalazły jakiś sposób aby się pod niego podłączyć, to wyjaśniałoby skąd maja tak dokładne informacje o położeniu i ilości dzieci które porywają. Zirytowany biernością Daviousa, towarzyszącego nam inkwizytora poprosiłem go stanowczo aby wyraził swoje zdanie na temat naszych dotychczasowych odkryć. Oskarżył mnie że niweczę jego misterny plan i przeze mnie “oni już wiedzą, że wiemy”. Głupie wytłumaczenie bierności Inkwizycji, mamy już wszystkie informacje których potrzebujemy, czas zacząć działać! Najemnicy Coldwatera chcą walczyć i jeśli uda nam się pozyskać pomoc nomadów z poza kopca to mamy realne szanse na odparcie ataku. Następnym logicznym krokiem było właśnie spotkanie się z przywódcą najbliższego plemienia. W przybyłej do kopca karawanie znaleźliśmy przewodniczkę i na pokładzie niewielkiego transportowca udaliśmy się na pustkowia. Podczas lotu zostaliśmy zaatakowani przez nomadów uzbrojonych w nowoczesną broń, wzięli nas za Wilki z Kala i nie mieliśmy innego wyboru jak ich zmasakrować. Nasza przewodniczka przeprosiła z incydent i poinformowała że ich przywódca również jest Astartes w co nie do końca chciało mi się wierzyć, jak się okazało słusznie. Owszem był duży i miał na sobie coś co przypominało zbroję Astartes ale niech skonam jeśli to coś było moim bratem. Przedstawił się jako Pan Bąbelek i wyjawił że jest efektem heretyckich eksperymentów przypominających te które prowadzą Wilki. Powiedział że na nas czekał i poddaje się naszemu osądowi. Uważam że powinniśmy zniszczyć tą abominację, jednak reszta naprawdę rozważa przyjęcie jego pomocy. Czy używając heretyckich narzędzi jesteśmy lepsi od mieszkańców tej planety którymi tak się brzydzimy? Chyba jako jedyny zadawałem sobie to pytanie…

View
Operacja Trzy małe świnki.
We are coming. Look to the skies for your salvation.

Udaliśmy się do systemu Charybdis gdzie na jednej z planet miała znajdować się Mecada, opuszczona twierdza Straży Śmierci. Cały system również był opuszczony, resztki populacji gniły bez dostępu do technologii i bez opieki Imperialnej administracji. Wkrótce po tranzycie znaleźliśmy się otoczeni przez wraki imperialnej i Xenoskiej floty, system musiał być świadkiem sporej bitwy. Podróż przez wrakowisko nie obyła się bez zgrzytów, kiedy zostaliśmy poinformowani że coś wbił się w poszycie statku postanowiliśmy się przespacerować i sprawdzić z czym mamy do czynienia. Okazało się że nasza ostrożność była uzasadniona, natknęliśmy się na wbity w kadłub pojazd, nieco przypominający torpedy abordażowe, jednak ewidentnie zbudowany przy pomocy technolgii Xenos. Nie znaleźliśmy nic co mogło by zdradzić pochodzenie, pojazdu. Jedynym znakiem rozpoznawczym był znak wilka widniejący na kadłubie jednak żadnemu z nas nic on nie mówił. Wewnątrz dziwnego pojazdu znaleźliśmy szklane słoje wypełnione jakimś Xenoskim świństwem, miotacz ognia szybko sobie z nim poradził. Kiedy upewniliśmy się że statkowi nie grozi niebezpieczeństwo i wróciliśmy na pokład zostaliśmy w końcu wywołani przez dwa statki systemowe które powitały nas jako zbawców i poinformowały o trudnej sytuacji systemu.
Okazuje się że główna planeta co kilkanaście lat najeżdżana jest przez istoty nazywane Wilkami z Kala, które porywają dzieci. Kolejny atak miał właśnie nadejść za kilkadziesiąt dni.
Szczegółów mieliśmy dowiedzieć się już na powierzchni od “demokratycznie” wybieranego przywódcy który miał się z nami spotkać. Po lądowaniu zostaliśmy jednak przywitani przez bandę najemników pod dowództwem Theona Coldwatera który spacyfikował oficjalny komitet powitalny i nalegał abyśmy najpierw spotkali się z ostatnim przedstawicielem Eklezjarchii na planecie – wielebnym Calllahanem.
Sytuacja przeszła moje najśmielsze wyobrażenia. Cała planeta była objeta jakiegoś rodzaju skażeniem, niemal 90% urodzonych dzieci była bliżniakami i to te bliźniaki były porywane przez najeźdźców. Część dzieci wracała zmieniona, wkrótce mocno przybierały na rozmiarze jednak następowała tez degradacja umysłowa, Naaman twierdzi, że może to być próba odwzorowania procesu tworzenia Astartes, rozmiar tego świętokradztwa odebrał mi mowę. Co gorsza przywódca planety Hektor Balazar III z rodu Virga, który dołączył do nas po chwili wyrażał pasywne przyzwolenie na porwania, które można powiedzieć weszły w lokalną tradycję i nikt nie myślał nawet o tym aby stawiać opór. Zapytany o dostęp do twierdzy Mecada poinformował nas że jest on wzbroniony, a Kopiec w którym się ona znajduje jest objęty absolutnym zakazem wstępu. Czułem, że zaczyna ogarniać mnie gniew który niemal mnie przytłoczył kiedy Virga bez cienia żalu potwierdził moje przypuszczenia że cała populacja planety używa technologii Xenos. Ten system był zamieszkany przez Heretyków. Czas go oczyścić.

View
Operacja Czeski film.
Questions are for the briefing room, not the field.

Davious zasypany gradem pytań utrzymywał że wszystkich odpowiedzi jest w stanie udzielić nam Ephreal, jakaś lokalna mistyczka. Dowiedzieliśmy się że znajdujemy się na planecie Mara, do niedawna objętej kwarantanną ze względu na jakiegoś rodzaju demoniczne robactwo które się na niej rozpleniło. Robactwo to ostatnio gdzieś zniknęło co bardzo zmartwiło Inkwizycję.
Oprócz Daviousa i Ephreal na planecie znajdowali się też przedstawiciele sił zaangażowanych w wojnę domową. Ojciec Zapomnienia reprezentował gubernatora Lazerusa a Sephira Spefh Lord Orlean Raynolds. Żadne z nich nie wydawało się godne zaufania. Ephreal poinformowała nas że jesteśmy jedynymi siłami Straży Śmierci i prawdopodobnie Kosmicznych Marines w sektorze. Jedyną naszą nadzieją było przedostanie się do opuszczonej twierdzy Straży Śmierci, tam mogliśmy odnaleźć sprzęt i być może sposób na wydostanie się z tego zapomnianego przez Imperatora sektora. Niestety mieliśmy bardziej palące zajęcia, flota heretyków zbliżała się do Mary i Ephreal poprosiła nas abyśmy pomogli jej zagrodzić im dostęp do źródła psychoneum; demonicznego robactwa z którego słynęła ta planeta. Po krótkich namowach wszyscy zgromadzeni przystali na krótkotrwały rozejm i wzięliśmy się do roboty.
Siły wroga były przeważające i Ephreal postanowiła ewakuować wszystkich; znów za pomocą przeklętej Xenoskiej Kuli, sama została przy tym ranna; postrzelona przez dowódcę heretyków Magistra Calculus Logi Praetoriusa, zdrajcy z Mechanikum. Znaleźliśmy się na pokładzie krążownika klasy Lunar który miał zabrać nas do twierdzy. Podczas podróży mieliśmy dogadać się z przedstawicielem któregoś z samozwańczych władców sektora, jednak szybko okazało się, że Ojciec Zapomnienia jest przedstawicielem dziwnej rasy Xenos i postanowił zabić nas wszystkich. Po tym jak zmiażdzyłem jego czaszkę i rozpadł się na tysiące larw pomyślałem, że gubernator Lazarus prawdopodobnie nie jest osobą z którą chcemy się sprzymierzać…

View
Operacja Bunkrów nie ma.
Whatever the Emperor's will is, be sure it will find you out.

Nazywam się Za’afiel i jestem… byłem członkiem 8 kompani legionu Krwawych Aniołów. Obecnie sprawuję służbę w oddziałach Straży Śmierci gdzie skierowano mnie abym nauczył się “pokory i pracy w drużynie”. Wielu potraktowałoby taką służbę jako zaszczyt, jednak ja w obliczu zagrożenia w jakim znalazła się ojczysta planeta mojego zakonu nie mogę przestać myśleć o tym, że wolałbym być gdzie indziej. Teraz moje rozterki nie maja znaczenia, wszystko się zmieniło; stąd też ten dziennik.
Wszystko zaczęło się od rutynowej operacji wysadzenia generatora na planecie opanowanej przez Xenos rasy Tau. Od początku operacja szła jak po grudzie, kiedy mój odział zajmował umocnienia wroga, oddziały gwardii dały się wciągnąć w zasadzkę. Już wkrótce ze środka zdobytego bunkra odpieraliśmy nadchodzące z każdej strony kontrataki.
W końcu wraz z Johannesem Daviusem, ostatnim z towarzyszących nam żołnierzy Britońskich Czerwonych Koszul przedarliśmy się wgłąb kompleksu. Kiedy wydawało się już że operacja zakończy się sukcesem, nasz Bibliotekarz uznał że świetnym pomysłem będzie dotknięcie nieznanego nam artefaktu Xenos który znalazł Davious. W następnej chwili znaleźliśmy się w w jaskini stojąc przed kimś wyglądającym i zachowującym się tak samo jak Davious ale twierdzącym że jest Inkwizytorem, a my znajdujemy się na drugim końcu galaktyki w ogarniętym wojną domową sektorze Calixis… Cholerne wiedźmy i ich zabawki….

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis IV

M41.856.04.18

Zniecierpliwieni bełkotem całej trójki postanowiliśmy się spotkać z tymi, którzy na tym zadupiu pełnią rolę Adeptus Mechanicus. Szkarłatne Bractwo odwiedziliśmy w asyście Magosa Yevgeny’a Kaspersky’ego – Głównego Tech-Kapłana statku Daviusa. Okazało się, że cały system miasta jest podpięty pod ostatni sprawny cogitator kopca. Monitoruje on dosłownie wszystkie systemy. Udzielił nam trochę informacji na temat tych Wilków z Cala, jednak odmówił przekazania jakichkolwiek danych na temat Twierdzy Mecada i Kopca Jehuda.

Postanowiliśmy spotkać się z nomadami żyjącymi poza miastem. Dziwnym trafem akurat przybywała do miasta ich karawana. Na nasz widok cała ta zgraja obdartusów zatrzymała swoje pojazdy i rzuciła się na kolana. Ich przywódczyni – młoda kobieta w białych szatach powiedziała, że zaprowadzi nas do ich przywódcy.

Podczas lotu do obozu nomadów zostaliśmy zaatakowani przez nowoczesną broń, której mieszkańcy kopca prawie w ogóle nie posiadają. Nasz statek został uszkodzony i byliśmy zmuszeni zmasakrować nomadów, którzy wzięli nas za Wilki z Cala.

Podczas tej niefortunnej potyczki, kapłanka przyznała, że ich przywódca również jest Astartes, który został tutaj w ukryciu. Jednak istota, którą spotkaliśmy była tylko drwiną z naszego rodzaju, zrodzony na skutek jakiegoś ohydnego eksperymentu olbrzym był do nas podobny, ale z pewnością był wynaturzeniem. Jednak powiedział, że był w kopcu Jehuda. Potwierdził nasze przypuszczenia, że Wilki dostają informacje o bliźniakach z cogitatora miasta. Oddał się tez naszemu osądowi i wręcz sam poprosił nas abyśmy go zniszczyli jeśli uważamy go za wynaturzenie.

Jeszcze nie wiem co z nim zrobić, z pewnością jeszcze nam się przyda, dlatego muszę powstrzymać moich pobratymców przed zniszczeniem go zanim straci przydatność.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.