Battlefield Calixis

Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis III

M41.856.04.17

Zdecydowaliśmy, zacząć od znalezienia jakiegokolwiek źródła wsparcia i udaliśmy się do systemu Charybdis w poszukiwaniu starożytnej twierdzy Straży Śmierci – Mecady. Jak dowiedzieliśmy się z archiwów, które zgromadził na statku Davius, jest ona opuszczona od około tysiąca lat. Na planecie, która, wedle zapisów, stała się tak bezużyteczna, że wszelkie instytucje Imperium zostawiły ją samą sobie! Już to jest podejrzane, a jeszcze nie doszedłem do tego co tam zobaczyliśmy.

Wkrótce po wejściu do systemu zobaczyliśmy stare pobojowisko, jakieś statki w rozmiarze rajdera starły się z podobną drobnicą podstępnych Eldarów. Pomimo naszej ostrożności, coś, zapewne jakiś dziwny zautomatyzowany system obronny przyczepił się do naszego statku i próbował przebić panczerz. W kapsule przyczepionej do tej pułapki znaleźliśmy pojemniki z nieznaną substancją. Ponieważ całe urządzenie wyglądało jak heretycki mariaż technologii człowieka z machinami Xeno, Medusowi udało się wymontować kogitator aby dowiedzieć się więcej o tej pułapce.

Następnie spotkaliśmy dwa monitory, które stanowiły całą flotę tej planety. Okazuje się, że nasze nadejście zostało przepowiedziane i byliśmy oczekiwani. Od tego momentu zaczęło się robić tylko dziwniej.

Po pierwsze: Delegacja wysłana nam na przywitanie została pobita przez miejscową policję-siły obrony planetarnej. Ich przywódca stwierdził, że rząd jest skorumpowany i powinniśmy porozmawiać z nim oraz z mężczyzną zwącym się Ojcem Callahanem. Zostaliśmy zaprowadzeni do zniszczonej Imperialnej Katedry. Wkrótce dołączył tam do nas Balazar III Virgo, miejscowy polityk i Minister Spraw Zagranicznych (cokolwiek miałoby to znaczyć). Wszyscy trzej mieli do nas bardzo nabożny stosunek jednak nikt z nich nie mógł lub nie chciał nam pomóc w dostaniu się do Twierdzy Mecada.

Po drugie: Z nieznanych nam powodów, Twierdza została zapieczętowana i ona sama jak i otaczający ją Kopiec Jehuda zostały ogłoszone Ziemią Zakazaną. I nikt z tych ludzi nawet nie śmie pomyśleć o postawieniu tam stopy. Co więcej ten głupiec Balazar zagroził nam, że jeśli my to zrobimy to obrócimy przeciwko sobie całą populację Charybdis.

Po trzecie: Kopiec, w którym się znajdujemy średnio co 15 lat jest atakowany przez istoty zwane Wilkami z Cala. Wtedy właśnie porywają one dzieci z par bliźniaków – które jak zostaliśmy poinformowani, rodzą się tutaj tak samo często jak pojedyncze dzieci na innych planetach Imperium Człowieka –co więcej większość dzieci wraca i w okresie dojrzewania zachodzą w nich zmiany przypominające nieco proces transformacji człowieka w Astartes, ich kości i ciała rosną do rozmiarów przypominających Kosmicznego Marine, jednak rozrost tkanek sprawia, że wszyscy stają się w najlepszym wypadku bełkoczącymi głupcami. Ksiądz i Theon – przywódca gwardii miejskiej chcieli abyśmy pomogli im zwalczyć to zagrożenie, jednak ten skorumpowany polityk wyraźnie sobie tego nie życzył, jak dowiedzieliśmy się później doprowadził do sytuacji, gdzie dzieci w wieku „poborowym” są gromadzone na jednym z placów Kopca aby najeźdźcy łatwiej mogli do nich dotrzeć….

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis II

M41.856.03.07

Po chwili znaleźliśmy się w jaskini podobnej do tej, w której spotkaliśmy gwardzistę i jego dziwną zabaweczkę. Zidentyfikował się jako Inkwizytor z systemu Calixis! Z miejsca, które znajdowało się po drugiej stronie Imperium! Okazało się, że było to jakieś urządzenie do podróży, niewątpliwie xenoskiego pochodzenia, jednak dokonało ono czegoś niesamowitego i przeniosło nas przez niemal całą galaktykę w mgnieniu oka! Niestety trafiliśmy na kolejny sektor pośrodku niczego, w dodatku jak wyjaśnił nam Inkwizytor ogarnięty wojną domową.

Razem z Inkwizytorem na planecie znajdowała się jeszcze tajemnicza kobieta imieniem Ephreal, która mogła kontrolować Kulę. Wyjaśniła nam, że znajdujemy się na planecie Maara, która jest Światem Zakazanym, źródłem Psychoneum, Xeno żywiących się energią psioniczną. Razem z nią przybył Inkwizytor Davius oraz dwójka agentów innych sił w sektorze. Pomimo wyraźnych oporów wszyscy zgodzili się pomóc Ephreal w wykonaniu zadania. To znaczy przeszkodzeniu pewnemu watażce z Legionów Zdrajców w odnalezieniu źródła Psychoneum. Wydaje się, że przynajmniej częściowo Ephreal pokrzyżowała mu szyki. Jednak sama została przy tym ranna i cudem przeżyła pomimo starań naszego Aptekarza Naamana.

Kiedy znaleźliśmy się na statku Daviusa, znów za pomocą tej przeklętej kuli – chociaż zdaje się, że straciła ona swoje właściwości, przynajmniej chwilowo – podczas próby rozeznania się w sytuacji, na uroczystej kolacji zorganizowanej przez Inkwizytora doszło do niemałej rozróby, jeden z „agentów” innych sił próbował zabić wszystkich obecnych. W dodatku sam okazał się plugawą istotą złożoną z wijących się robaków. Wiele widziałem podczas swojej służby jako Astartes ale to było wyjątkowo dziwne. Cały ten sektor jest dziwny i nie podoba mi się to, że utknęliśmy tutaj bez wsparcia, bez kontaktu ze Strażą Śmierci i innymi Astartes. Wydaje się, że jesteśmy jedynymi, którzy mogą tutaj przywrócić porządek ponieważ samozwańczy Inkwizytorzy, Lord Gubernator Sektora oraz istota imieniem Boris Kozlowski zdają się prowadzić konkurs na największego heretyka. Na brodę Russa, nawet jeśli będziemy musieli zrobić to sami to przywrócimy tutaj porządek!

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis I

M41.856.03.05

Nasza Grupa Uderzeniowa została przydzielona aby wspomóc Regiment Brytońskich Czerwonych Koszul w walce z jednostkami Tau, które zajęły główne miasto na Gluteus Prime w systemie Rectum. Okazało się, że niebieskie ludziki ufortyfikowały się i uzbroiły po zęby i gwardia nie potrafi przebić się przez ich zasieki oraz generator pola siłowego, który razem z działami przeciw-orbitalnymi chroniły miasto przed bombardowaniem.

Musieliśmy zdobyć jeden z wysuniętych bunkrów, z którego prowadziło ukryte przejście do podziemnej kolejki. Okazało się, że sprytne Xeno zastawiły na nas zasadzkę, bo jak tylko znaleźliśmy się w bunkrze wspomagające nas siły Czerwonych Koszul zostały zmasakrowane atakiem z flanki, biedaki…. Chociaż muszę przyznać, że walczyli dzielnie, jak na ludzi. Nie pozostaliśmy dłużni siłom Tau i dla odmiany my ich zmasakrowaliśmy.

Po pewnym czasie udało nam się przekraść do reaktora miasta napotykając minimalny opór ze strony niebieskich Xeno. Z racji, że droga w górę zdawała się być odcięta poszliśmy głębiej w tunele gdzie znaleźliśmy imperialnego gwardzistę imieniem Davius, trzymał on metalową kulę, która wydała się bardzo dziwna i jednocześnie interesująca Azgarothowi, przeklęty psyker nieopatrznie jej dotknął….

View
Thought for the day IV

My armour is contempt.

View
Dziennik Naamana, Wpis III

System Charybdis to zaiste dziwne miejsce. Dane Imperialne wskazują że ostatni Adepta opuścili ten świat 80 lat temu, jednak jego rozkład zaczął się 300 lat temu, kiedy łatwo dostępne surowce się skończyły. Nieróbstwo popchnęło ludzi do rebelii 150 lat temu, a jej konsekwencją było ograniczenie dostępu ludności do broni i pancerzy, co dodatkowo popchnęło świat w ruinę. Teraz na planecie żyje jedynie garstka dawnej populacji, ograniczona do jednego kopca.

Nasz nawigator wykrył anomalie w spaczni, dlatego wyskoczył na dalekich rubieżach systemu. Wkrótce nasze Wróże Głębokiej Próźni wykryły pobojowisko z pola bitwy między imperialnymi statkami a eldarami. Żaden z niewielkich Imperialnych raiderów nie został zidentyfikowany, co mogło nam wskazać że byli to piraci. Auspexy wykryły że do naszego kadłuba wbił się spory kawałek kosmicznego złomu. Jako że to było mało prawdopodobne, razem z braćmi wyruszyliśmy zbadać sprawę. Nasze przypuszczenia okazały się słuszne i okazał się to być mały desantowiec z symbolem wilka z przedziwnym urządzeniem do przetrawienia naszego kadłuba. Wewnątrz znaleźliśmy tuby desantowe wypełnione po brzegi obrzydliwymi biokonstruktami nieznanego pochodzenia (yu’vath?). Po wymontowaniu kogitatora, oczyściliśmy to plugastwo.

Z planety naprzeciw nam wyleciały 2 systemowce, wysyłające sprzeczne informacje. Najpierw okrzyki radości, a potem bardziej formalny ton. Trochę trwało nim ustaliliśmy miejsce spotkania i osobę decyzyjną. Co ciekawe: rząd Charybdis jest wybierany demokratycznie, a Hektor Balazar III z rodu Virg z którym mieliśmy się spotkać, jest jakimś Ministrem do kontatku z osobami spoza kopca.
Dowiedzieliśmy się też że musimy ocalić populację przed piratami, którzy przybędą za 25 dni i zabiorą ich dzieci, co czynią co 15 lat. Niestety nie mogliśmy zbytnio przyśpieszyć naszej podróży, jako że pas asteroid wewnatrz systemu wytwarzał dziwne fale grawitacyjne. Tak samo słońce miało kształt wrzeciona. Przedziwne!

Dziwom nie było końca, gdy na reszcie przybyliśmy na planetę, znaleźliśmy komitet powitalny związany, a zamiast nich stał tam Theon Coldwater i jego banda najmitów uzbrojona w pałki! Przedziwne! Mówił on że stanowią siłe, która chce oprzeć się najeźdźcom. Jednak sami nie są w stanie, jako że siły piratów liczą około 40 statków! Potężna flota, jak na piratów. Dziwom nie było końca – prawie wszystkie dzieci na tej planecie rodzą się jako bliźnięta, a piraci kradną jedno bliźnię w wieku od 6 do 16 lat. I zawsze wiedzą gdzie jest! Dziwy nad dziwami! Theon poprowadził nas do swego przywódcy – ostatniemu kapłanowi z Eklezjarchii, który powiedział nam więcej o tym świecie i o problemie piratów. Co ciekawe i on i Theon i ktokolwiek spytany, kategorycznie sprzeciwiał się naszej planowanej wyprawie do kopca Jehuda – który to rzekomo jest zakazany.

W końcu przybył Baltazar III, ze swą świtą i zaczął namawiać nas do zaniechaniu oporu wobec piratów – ponoć piraci od 120 lat, zabierają bliźniaki, jeszcze w czasach, gdy było tu Imperium! Zadziwiające! Kolejnym rewelacjom nie było końca: Piraci oddają bliźnięta, ale ogłupione niczym ogryni, a potem w ciągu dwóch lat rosną do gigantycznych rozmiarów! Przedziwne! Oddają 9 na 10, a część zatrzymują. PODEJRZANE! Manipulacja genetyczna na dzieciach, mogą tworzyć własną armię abominacji. Nie chce nawet myśleć co mogą próbować osiągnąć. Dodatkowo – populacja tego świata na co dzień używa technologii xenos. Ten świat jest zepsuty do szpiku i trzeba gruntownie go przebadać, aby poznać rozmiar tej herezji.

Forteca Medeca i kopiec Jehuda jest zakazany edyktem Strażników Burzy. Edykt ten wydano 800 lat temu! Przedziwne! Musimy skontaktować się z zakonem i poprosić o zniesienie blokady. Inaczej każdy fanatyk na tej planecie będzie próbował nas powstrzymać, a wtedy zginą. Nie to żeby mnie ręka nie świerzbiła, aby oczyścić tą przebrzydłą planetę. Jest jak zgniłe jabłko – rozkład toczy je od zewnątrz i wewnątrz. Ale najpierw trzeba dokładnie dowiedzieć się co tu się dzieje, potem przyjdzie czas na gruntowne oczyszczanie.

View
Dziennik Naamana, Wpis II

Kontynuując wpis poprzedni:

Musieliśmy wycofać z kopalnii na Marze, jako że siły chaosu pod przywództwem Magistra Calculus Logi Praetoriusa odcinały nam drogę. Ephreal, która nas sprowadziła do tego świata, ponownie użyła swojego mistycznego artefaktu, aby zapewnić nam ucieczkę, jednak została postrzelona w trakcie. Mimo poważnych ran, udało mi się utrzymać ją przy życiu. Jeśli będzie dość silna – przeżyje.

Znaleźlismy się na Statku Johannesa Daviusa, razem z Ojcem Zapomnienia i Sefiarą Spefh. Ojciec służył ponoć Gubernatorowi Lazerusowi, a Sefiara Lord Generał Militant Orlean Raynolds. Statek to Imperialny krążownik klasy Lunar – potężny statek liniowy, który Inkwizytor dostał w swe władanie szemranymi sposobami.

Zostaliśmy zaproszeni do stołu, nieuzbrojeni, aby przedyskutować o obecnej sytuacji. Wszyscy zabiegali o nasze względy, przeświadczeni o słuszności swej strony. Ojciec wyciągnął tajemniczą skrzyneczkę z której unosiły się złe emanację, dlatego nie pozowliliśmy mu jej otworzyć. Głupiec ukrywał digi-meltę na palcu i jej użył, nim posmakował naszej słusznej furii. Ku naszemu obrzydzeniu, jego ciało rozpadło się na tysiące robaków – Slaught. Po oczyszczeniu pomieszczenia, stwierdziliśmy że nie możemy nikomu ufać i musimy udać się do najbliższej cytadeli Straży Śmierci – na Charybdis.

Podróż upłynęła na kontemplacji, modlitwie i ćwiczeniach. Bjorn Ulfson okazał się być lepszym wojownikiem ode mnie, dzielnie przyjmował ciosy i oddawał ze zdwojoną siłą. Muszę doszliwować moje umiejętności, jednak moje obowiązki Aptekarza i analiza próbek xenos i żrącej substancji znalezionej na Marze, zaprzątają mój czas, podczas gdy Bjorn, spędza go na dźwiganiu ciężarów.
Tymczasem: Niedługo nastąpi translacja do przestrzeni rzeczywistej. Muszę się przysposobić.

View
Dziennik Namaana, Wpis I

Desygnacja: Namaan, Aptekarz, 3 cia Kompania Mrocznych Aniołów, Straż Śmierci
Lokacja: Sektor Calixis
Galaxy_map_Calixis_Sector.jpg
Podsektor: Otchłan Hazeroth
Planeta: Mara
450px-Hazeroth-subsector_detail.jpg

Zaczynam pisać nowy dziennik misji, jako że poprzedni zaginął. Albo raczej ja zaginąłem razem z moim całym oddziałem. Oszukani, może martwi, zdradzeni.
Moi bracia i ja byliśmy w trakcie oczyszczania planety z tau i heretyków, którzy ich wspierają. Postępy były dobre, zajęliśmy bunkier wroga i odparliśmy atak. Weszliśmy wgłąb bazy wroga, aby wysadzić generator, jednak spotkaliśmy kogoś, z dziwną kulą, po dotknięciu której, znaleźliśmy się w innym miejscu. Detale są niejasne. Wiadomo że zostaliśmy zdradzeni przez gwardzistę o imieniu Johannes Davius. Po drugiej stronie spotkaliśmy identycznie wyglądającego osobnika, którego przed egzekucją ochroniła jedynie rozeta inkwizycji.
Dalej moja pamięć mnie zawodzi. To miejsce, ta kopalnia w jakiś sposób, zniekształca rzeczywistość. Granica między spacznią jest cienka.
Sektor w którym się znaleźliśmy jest pochłonięty wojną. W tym miejscu spotkali się agenci trzech sił, każda z nich przekonana o słuszności swojej sprawy. Wszyscy chcieli nas omamić i przeciągnąć na swą stronę.
Wyruszyliśmy w głąb kopalni, gdzie ponoć znajdowało się źródło spaczenia, aby je zniszczyć. Po drodze musieliśmy się zmierzyć z potężnym generatorem i jego kaprysami. W końcu dotarliśmy do kładki nad otchłanią. Pod nią rozciągała się kipiąca rzeczywistość i wylęgarnia xenosko-warpowej istoty zwanej psychoneum. Przeciążyliśmy generator i walcząc ze strumieniami wody, lawy, wiatru i skał, zakopaliśmy to miejsce pod kilometrami skał.
Mistyczka Ephreal powiedziała nam o fortecy Straży Śmierci, do której możemy się udać, aby uzupełnić zapasy i być może skontaktować się z najbliższą większą placówką. Kto wie, co może na nas czekać w zapomnianym Bastionie Aniołów Śmierci…

View
Thought for the day III

Ruthlessness is the kindness of the wise.

View
Thought for the day II

A broad mind lacks focus.

View
Thought for the day

The Emperor bestows upon us the gift of intolerance.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.