Battlefield Calixis

Operacja Duży Tatuś.
We go where we wilt. We slay who we wilt. Let the Emperor judge the righteousness of our deeds.

Namann uparł się że potrzebuje więcej danych odnośnie ataków i porwanych dzieci, moim zdaniem mamy już wszystko czego potrzebowaliśmy i powinniśmy zająć się plenieniem herezji, jednak zgodziłem się udać do Karmazynowego Bractwa; pozostałości po Mechanikum.
Okazało się że cały kopiec jest podpięty pod jeden centralny cogitator który był dziwnie niechętny do współpracy z nami, zasugerowałem że być może Wilki z Kala znalazły jakiś sposób aby się pod niego podłączyć, to wyjaśniałoby skąd maja tak dokładne informacje o położeniu i ilości dzieci które porywają. Zirytowany biernością Daviousa, towarzyszącego nam inkwizytora poprosiłem go stanowczo aby wyraził swoje zdanie na temat naszych dotychczasowych odkryć. Oskarżył mnie że niweczę jego misterny plan i przeze mnie “oni już wiedzą, że wiemy”. Głupie wytłumaczenie bierności Inkwizycji, mamy już wszystkie informacje których potrzebujemy, czas zacząć działać! Najemnicy Coldwatera chcą walczyć i jeśli uda nam się pozyskać pomoc nomadów z poza kopca to mamy realne szanse na odparcie ataku. Następnym logicznym krokiem było właśnie spotkanie się z przywódcą najbliższego plemienia. W przybyłej do kopca karawanie znaleźliśmy przewodniczkę i na pokładzie niewielkiego transportowca udaliśmy się na pustkowia. Podczas lotu zostaliśmy zaatakowani przez nomadów uzbrojonych w nowoczesną broń, wzięli nas za Wilki z Kala i nie mieliśmy innego wyboru jak ich zmasakrować. Nasza przewodniczka przeprosiła z incydent i poinformowała że ich przywódca również jest Astartes w co nie do końca chciało mi się wierzyć, jak się okazało słusznie. Owszem był duży i miał na sobie coś co przypominało zbroję Astartes ale niech skonam jeśli to coś było moim bratem. Przedstawił się jako Pan Bąbelek i wyjawił że jest efektem heretyckich eksperymentów przypominających te które prowadzą Wilki. Powiedział że na nas czekał i poddaje się naszemu osądowi. Uważam że powinniśmy zniszczyć tą abominację, jednak reszta naprawdę rozważa przyjęcie jego pomocy. Czy używając heretyckich narzędzi jesteśmy lepsi od mieszkańców tej planety którymi tak się brzydzimy? Chyba jako jedyny zadawałem sobie to pytanie…

View
Operacja Trzy małe świnki.
We are coming. Look to the skies for your salvation.

Udaliśmy się do systemu Charybdis gdzie na jednej z planet miała znajdować się Mecada, opuszczona twierdza Straży Śmierci. Cały system również był opuszczony, resztki populacji gniły bez dostępu do technologii i bez opieki Imperialnej administracji. Wkrótce po tranzycie znaleźliśmy się otoczeni przez wraki imperialnej i Xenoskiej floty, system musiał być świadkiem sporej bitwy. Podróż przez wrakowisko nie obyła się bez zgrzytów, kiedy zostaliśmy poinformowani że coś wbił się w poszycie statku postanowiliśmy się przespacerować i sprawdzić z czym mamy do czynienia. Okazało się że nasza ostrożność była uzasadniona, natknęliśmy się na wbity w kadłub pojazd, nieco przypominający torpedy abordażowe, jednak ewidentnie zbudowany przy pomocy technolgii Xenos. Nie znaleźliśmy nic co mogło by zdradzić pochodzenie, pojazdu. Jedynym znakiem rozpoznawczym był znak wilka widniejący na kadłubie jednak żadnemu z nas nic on nie mówił. Wewnątrz dziwnego pojazdu znaleźliśmy szklane słoje wypełnione jakimś Xenoskim świństwem, miotacz ognia szybko sobie z nim poradził. Kiedy upewniliśmy się że statkowi nie grozi niebezpieczeństwo i wróciliśmy na pokład zostaliśmy w końcu wywołani przez dwa statki systemowe które powitały nas jako zbawców i poinformowały o trudnej sytuacji systemu.
Okazuje się że główna planeta co kilkanaście lat najeżdżana jest przez istoty nazywane Wilkami z Kala, które porywają dzieci. Kolejny atak miał właśnie nadejść za kilkadziesiąt dni.
Szczegółów mieliśmy dowiedzieć się już na powierzchni od “demokratycznie” wybieranego przywódcy który miał się z nami spotkać. Po lądowaniu zostaliśmy jednak przywitani przez bandę najemników pod dowództwem Theona Coldwatera który spacyfikował oficjalny komitet powitalny i nalegał abyśmy najpierw spotkali się z ostatnim przedstawicielem Eklezjarchii na planecie – wielebnym Calllahanem.
Sytuacja przeszła moje najśmielsze wyobrażenia. Cała planeta była objeta jakiegoś rodzaju skażeniem, niemal 90% urodzonych dzieci była bliżniakami i to te bliźniaki były porywane przez najeźdźców. Część dzieci wracała zmieniona, wkrótce mocno przybierały na rozmiarze jednak następowała tez degradacja umysłowa, Naaman twierdzi, że może to być próba odwzorowania procesu tworzenia Astartes, rozmiar tego świętokradztwa odebrał mi mowę. Co gorsza przywódca planety Hektor Balazar III z rodu Virga, który dołączył do nas po chwili wyrażał pasywne przyzwolenie na porwania, które można powiedzieć weszły w lokalną tradycję i nikt nie myślał nawet o tym aby stawiać opór. Zapytany o dostęp do twierdzy Mecada poinformował nas że jest on wzbroniony, a Kopiec w którym się ona znajduje jest objęty absolutnym zakazem wstępu. Czułem, że zaczyna ogarniać mnie gniew który niemal mnie przytłoczył kiedy Virga bez cienia żalu potwierdził moje przypuszczenia że cała populacja planety używa technologii Xenos. Ten system był zamieszkany przez Heretyków. Czas go oczyścić.

View
Operacja Czeski film.
Questions are for the briefing room, not the field.

Davious zasypany gradem pytań utrzymywał że wszystkich odpowiedzi jest w stanie udzielić nam Ephreal, jakaś lokalna mistyczka. Dowiedzieliśmy się że znajdujemy się na planecie Mara, do niedawna objętej kwarantanną ze względu na jakiegoś rodzaju demoniczne robactwo które się na niej rozpleniło. Robactwo to ostatnio gdzieś zniknęło co bardzo zmartwiło Inkwizycję.
Oprócz Daviousa i Ephreal na planecie znajdowali się też przedstawiciele sił zaangażowanych w wojnę domową. Ojciec Zapomnienia reprezentował gubernatora Lazerusa a Sephira Spefh Lord Orlean Raynolds. Żadne z nich nie wydawało się godne zaufania. Ephreal poinformowała nas że jesteśmy jedynymi siłami Straży Śmierci i prawdopodobnie Kosmicznych Marines w sektorze. Jedyną naszą nadzieją było przedostanie się do opuszczonej twierdzy Straży Śmierci, tam mogliśmy odnaleźć sprzęt i być może sposób na wydostanie się z tego zapomnianego przez Imperatora sektora. Niestety mieliśmy bardziej palące zajęcia, flota heretyków zbliżała się do Mary i Ephreal poprosiła nas abyśmy pomogli jej zagrodzić im dostęp do źródła psychoneum; demonicznego robactwa z którego słynęła ta planeta. Po krótkich namowach wszyscy zgromadzeni przystali na krótkotrwały rozejm i wzięliśmy się do roboty.
Siły wroga były przeważające i Ephreal postanowiła ewakuować wszystkich; znów za pomocą przeklętej Xenoskiej Kuli, sama została przy tym ranna; postrzelona przez dowódcę heretyków Magistra Calculus Logi Praetoriusa, zdrajcy z Mechanikum. Znaleźliśmy się na pokładzie krążownika klasy Lunar który miał zabrać nas do twierdzy. Podczas podróży mieliśmy dogadać się z przedstawicielem któregoś z samozwańczych władców sektora, jednak szybko okazało się, że Ojciec Zapomnienia jest przedstawicielem dziwnej rasy Xenos i postanowił zabić nas wszystkich. Po tym jak zmiażdzyłem jego czaszkę i rozpadł się na tysiące larw pomyślałem, że gubernator Lazarus prawdopodobnie nie jest osobą z którą chcemy się sprzymierzać…

View
Operacja Bunkrów nie ma.
Whatever the Emperor's will is, be sure it will find you out.

Nazywam się Za’afiel i jestem… byłem członkiem 8 kompani legionu Krwawych Aniołów. Obecnie sprawuję służbę w oddziałach Straży Śmierci gdzie skierowano mnie abym nauczył się “pokory i pracy w drużynie”. Wielu potraktowałoby taką służbę jako zaszczyt, jednak ja w obliczu zagrożenia w jakim znalazła się ojczysta planeta mojego zakonu nie mogę przestać myśleć o tym, że wolałbym być gdzie indziej. Teraz moje rozterki nie maja znaczenia, wszystko się zmieniło; stąd też ten dziennik.
Wszystko zaczęło się od rutynowej operacji wysadzenia generatora na planecie opanowanej przez Xenos rasy Tau. Od początku operacja szła jak po grudzie, kiedy mój odział zajmował umocnienia wroga, oddziały gwardii dały się wciągnąć w zasadzkę. Już wkrótce ze środka zdobytego bunkra odpieraliśmy nadchodzące z każdej strony kontrataki.
W końcu wraz z Johannesem Daviusem, ostatnim z towarzyszących nam żołnierzy Britońskich Czerwonych Koszul przedarliśmy się wgłąb kompleksu. Kiedy wydawało się już że operacja zakończy się sukcesem, nasz Bibliotekarz uznał że świetnym pomysłem będzie dotknięcie nieznanego nam artefaktu Xenos który znalazł Davious. W następnej chwili znaleźliśmy się w w jaskini stojąc przed kimś wyglądającym i zachowującym się tak samo jak Davious ale twierdzącym że jest Inkwizytorem, a my znajdujemy się na drugim końcu galaktyki w ogarniętym wojną domową sektorze Calixis… Cholerne wiedźmy i ich zabawki….

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis IV

M41.856.04.18

Zniecierpliwieni bełkotem całej trójki postanowiliśmy się spotkać z tymi, którzy na tym zadupiu pełnią rolę Adeptus Mechanicus. Szkarłatne Bractwo odwiedziliśmy w asyście Magosa Yevgeny’a Kaspersky’ego – Głównego Tech-Kapłana statku Daviusa. Okazało się, że cały system miasta jest podpięty pod ostatni sprawny cogitator kopca. Monitoruje on dosłownie wszystkie systemy. Udzielił nam trochę informacji na temat tych Wilków z Cala, jednak odmówił przekazania jakichkolwiek danych na temat Twierdzy Mecada i Kopca Jehuda.

Postanowiliśmy spotkać się z nomadami żyjącymi poza miastem. Dziwnym trafem akurat przybywała do miasta ich karawana. Na nasz widok cała ta zgraja obdartusów zatrzymała swoje pojazdy i rzuciła się na kolana. Ich przywódczyni – młoda kobieta w białych szatach powiedziała, że zaprowadzi nas do ich przywódcy.

Podczas lotu do obozu nomadów zostaliśmy zaatakowani przez nowoczesną broń, której mieszkańcy kopca prawie w ogóle nie posiadają. Nasz statek został uszkodzony i byliśmy zmuszeni zmasakrować nomadów, którzy wzięli nas za Wilki z Cala.

Podczas tej niefortunnej potyczki, kapłanka przyznała, że ich przywódca również jest Astartes, który został tutaj w ukryciu. Jednak istota, którą spotkaliśmy była tylko drwiną z naszego rodzaju, zrodzony na skutek jakiegoś ohydnego eksperymentu olbrzym był do nas podobny, ale z pewnością był wynaturzeniem. Jednak powiedział, że był w kopcu Jehuda. Potwierdził nasze przypuszczenia, że Wilki dostają informacje o bliźniakach z cogitatora miasta. Oddał się tez naszemu osądowi i wręcz sam poprosił nas abyśmy go zniszczyli jeśli uważamy go za wynaturzenie.

Jeszcze nie wiem co z nim zrobić, z pewnością jeszcze nam się przyda, dlatego muszę powstrzymać moich pobratymców przed zniszczeniem go zanim straci przydatność.

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis III

M41.856.04.17

Zdecydowaliśmy, zacząć od znalezienia jakiegokolwiek źródła wsparcia i udaliśmy się do systemu Charybdis w poszukiwaniu starożytnej twierdzy Straży Śmierci – Mecady. Jak dowiedzieliśmy się z archiwów, które zgromadził na statku Davius, jest ona opuszczona od około tysiąca lat. Na planecie, która, wedle zapisów, stała się tak bezużyteczna, że wszelkie instytucje Imperium zostawiły ją samą sobie! Już to jest podejrzane, a jeszcze nie doszedłem do tego co tam zobaczyliśmy.

Wkrótce po wejściu do systemu zobaczyliśmy stare pobojowisko, jakieś statki w rozmiarze rajdera starły się z podobną drobnicą podstępnych Eldarów. Pomimo naszej ostrożności, coś, zapewne jakiś dziwny zautomatyzowany system obronny przyczepił się do naszego statku i próbował przebić panczerz. W kapsule przyczepionej do tej pułapki znaleźliśmy pojemniki z nieznaną substancją. Ponieważ całe urządzenie wyglądało jak heretycki mariaż technologii człowieka z machinami Xeno, Medusowi udało się wymontować kogitator aby dowiedzieć się więcej o tej pułapce.

Następnie spotkaliśmy dwa monitory, które stanowiły całą flotę tej planety. Okazuje się, że nasze nadejście zostało przepowiedziane i byliśmy oczekiwani. Od tego momentu zaczęło się robić tylko dziwniej.

Po pierwsze: Delegacja wysłana nam na przywitanie została pobita przez miejscową policję-siły obrony planetarnej. Ich przywódca stwierdził, że rząd jest skorumpowany i powinniśmy porozmawiać z nim oraz z mężczyzną zwącym się Ojcem Callahanem. Zostaliśmy zaprowadzeni do zniszczonej Imperialnej Katedry. Wkrótce dołączył tam do nas Balazar III Virgo, miejscowy polityk i Minister Spraw Zagranicznych (cokolwiek miałoby to znaczyć). Wszyscy trzej mieli do nas bardzo nabożny stosunek jednak nikt z nich nie mógł lub nie chciał nam pomóc w dostaniu się do Twierdzy Mecada.

Po drugie: Z nieznanych nam powodów, Twierdza została zapieczętowana i ona sama jak i otaczający ją Kopiec Jehuda zostały ogłoszone Ziemią Zakazaną. I nikt z tych ludzi nawet nie śmie pomyśleć o postawieniu tam stopy. Co więcej ten głupiec Balazar zagroził nam, że jeśli my to zrobimy to obrócimy przeciwko sobie całą populację Charybdis.

Po trzecie: Kopiec, w którym się znajdujemy średnio co 15 lat jest atakowany przez istoty zwane Wilkami z Cala. Wtedy właśnie porywają one dzieci z par bliźniaków – które jak zostaliśmy poinformowani, rodzą się tutaj tak samo często jak pojedyncze dzieci na innych planetach Imperium Człowieka –co więcej większość dzieci wraca i w okresie dojrzewania zachodzą w nich zmiany przypominające nieco proces transformacji człowieka w Astartes, ich kości i ciała rosną do rozmiarów przypominających Kosmicznego Marine, jednak rozrost tkanek sprawia, że wszyscy stają się w najlepszym wypadku bełkoczącymi głupcami. Ksiądz i Theon – przywódca gwardii miejskiej chcieli abyśmy pomogli im zwalczyć to zagrożenie, jednak ten skorumpowany polityk wyraźnie sobie tego nie życzył, jak dowiedzieliśmy się później doprowadził do sytuacji, gdzie dzieci w wieku „poborowym” są gromadzone na jednym z placów Kopca aby najeźdźcy łatwiej mogli do nich dotrzeć….

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis II

M41.856.03.07

Po chwili znaleźliśmy się w jaskini podobnej do tej, w której spotkaliśmy gwardzistę i jego dziwną zabaweczkę. Zidentyfikował się jako Inkwizytor z systemu Calixis! Z miejsca, które znajdowało się po drugiej stronie Imperium! Okazało się, że było to jakieś urządzenie do podróży, niewątpliwie xenoskiego pochodzenia, jednak dokonało ono czegoś niesamowitego i przeniosło nas przez niemal całą galaktykę w mgnieniu oka! Niestety trafiliśmy na kolejny sektor pośrodku niczego, w dodatku jak wyjaśnił nam Inkwizytor ogarnięty wojną domową.

Razem z Inkwizytorem na planecie znajdowała się jeszcze tajemnicza kobieta imieniem Ephreal, która mogła kontrolować Kulę. Wyjaśniła nam, że znajdujemy się na planecie Maara, która jest Światem Zakazanym, źródłem Psychoneum, Xeno żywiących się energią psioniczną. Razem z nią przybył Inkwizytor Davius oraz dwójka agentów innych sił w sektorze. Pomimo wyraźnych oporów wszyscy zgodzili się pomóc Ephreal w wykonaniu zadania. To znaczy przeszkodzeniu pewnemu watażce z Legionów Zdrajców w odnalezieniu źródła Psychoneum. Wydaje się, że przynajmniej częściowo Ephreal pokrzyżowała mu szyki. Jednak sama została przy tym ranna i cudem przeżyła pomimo starań naszego Aptekarza Naamana.

Kiedy znaleźliśmy się na statku Daviusa, znów za pomocą tej przeklętej kuli – chociaż zdaje się, że straciła ona swoje właściwości, przynajmniej chwilowo – podczas próby rozeznania się w sytuacji, na uroczystej kolacji zorganizowanej przez Inkwizytora doszło do niemałej rozróby, jeden z „agentów” innych sił próbował zabić wszystkich obecnych. W dodatku sam okazał się plugawą istotą złożoną z wijących się robaków. Wiele widziałem podczas swojej służby jako Astartes ale to było wyjątkowo dziwne. Cały ten sektor jest dziwny i nie podoba mi się to, że utknęliśmy tutaj bez wsparcia, bez kontaktu ze Strażą Śmierci i innymi Astartes. Wydaje się, że jesteśmy jedynymi, którzy mogą tutaj przywrócić porządek ponieważ samozwańczy Inkwizytorzy, Lord Gubernator Sektora oraz istota imieniem Boris Kozlowski zdają się prowadzić konkurs na największego heretyka. Na brodę Russa, nawet jeśli będziemy musieli zrobić to sami to przywrócimy tutaj porządek!

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis I

M41.856.03.05

Nasza Grupa Uderzeniowa została przydzielona aby wspomóc Regiment Brytońskich Czerwonych Koszul w walce z jednostkami Tau, które zajęły główne miasto na Gluteus Prime w systemie Rectum. Okazało się, że niebieskie ludziki ufortyfikowały się i uzbroiły po zęby i gwardia nie potrafi przebić się przez ich zasieki oraz generator pola siłowego, który razem z działami przeciw-orbitalnymi chroniły miasto przed bombardowaniem.

Musieliśmy zdobyć jeden z wysuniętych bunkrów, z którego prowadziło ukryte przejście do podziemnej kolejki. Okazało się, że sprytne Xeno zastawiły na nas zasadzkę, bo jak tylko znaleźliśmy się w bunkrze wspomagające nas siły Czerwonych Koszul zostały zmasakrowane atakiem z flanki, biedaki…. Chociaż muszę przyznać, że walczyli dzielnie, jak na ludzi. Nie pozostaliśmy dłużni siłom Tau i dla odmiany my ich zmasakrowaliśmy.

Po pewnym czasie udało nam się przekraść do reaktora miasta napotykając minimalny opór ze strony niebieskich Xeno. Z racji, że droga w górę zdawała się być odcięta poszliśmy głębiej w tunele gdzie znaleźliśmy imperialnego gwardzistę imieniem Davius, trzymał on metalową kulę, która wydała się bardzo dziwna i jednocześnie interesująca Azgarothowi, przeklęty psyker nieopatrznie jej dotknął….

View
Thought for the day IV

My armour is contempt.

View
Dziennik Naamana, Wpis III

System Charybdis to zaiste dziwne miejsce. Dane Imperialne wskazują że ostatni Adepta opuścili ten świat 80 lat temu, jednak jego rozkład zaczął się 300 lat temu, kiedy łatwo dostępne surowce się skończyły. Nieróbstwo popchnęło ludzi do rebelii 150 lat temu, a jej konsekwencją było ograniczenie dostępu ludności do broni i pancerzy, co dodatkowo popchnęło świat w ruinę. Teraz na planecie żyje jedynie garstka dawnej populacji, ograniczona do jednego kopca.

Nasz nawigator wykrył anomalie w spaczni, dlatego wyskoczył na dalekich rubieżach systemu. Wkrótce nasze Wróże Głębokiej Próźni wykryły pobojowisko z pola bitwy między imperialnymi statkami a eldarami. Żaden z niewielkich Imperialnych raiderów nie został zidentyfikowany, co mogło nam wskazać że byli to piraci. Auspexy wykryły że do naszego kadłuba wbił się spory kawałek kosmicznego złomu. Jako że to było mało prawdopodobne, razem z braćmi wyruszyliśmy zbadać sprawę. Nasze przypuszczenia okazały się słuszne i okazał się to być mały desantowiec z symbolem wilka z przedziwnym urządzeniem do przetrawienia naszego kadłuba. Wewnątrz znaleźliśmy tuby desantowe wypełnione po brzegi obrzydliwymi biokonstruktami nieznanego pochodzenia (yu’vath?). Po wymontowaniu kogitatora, oczyściliśmy to plugastwo.

Z planety naprzeciw nam wyleciały 2 systemowce, wysyłające sprzeczne informacje. Najpierw okrzyki radości, a potem bardziej formalny ton. Trochę trwało nim ustaliliśmy miejsce spotkania i osobę decyzyjną. Co ciekawe: rząd Charybdis jest wybierany demokratycznie, a Hektor Balazar III z rodu Virg z którym mieliśmy się spotkać, jest jakimś Ministrem do kontatku z osobami spoza kopca.
Dowiedzieliśmy się też że musimy ocalić populację przed piratami, którzy przybędą za 25 dni i zabiorą ich dzieci, co czynią co 15 lat. Niestety nie mogliśmy zbytnio przyśpieszyć naszej podróży, jako że pas asteroid wewnatrz systemu wytwarzał dziwne fale grawitacyjne. Tak samo słońce miało kształt wrzeciona. Przedziwne!

Dziwom nie było końca, gdy na reszcie przybyliśmy na planetę, znaleźliśmy komitet powitalny związany, a zamiast nich stał tam Theon Coldwater i jego banda najmitów uzbrojona w pałki! Przedziwne! Mówił on że stanowią siłe, która chce oprzeć się najeźdźcom. Jednak sami nie są w stanie, jako że siły piratów liczą około 40 statków! Potężna flota, jak na piratów. Dziwom nie było końca – prawie wszystkie dzieci na tej planecie rodzą się jako bliźnięta, a piraci kradną jedno bliźnię w wieku od 6 do 16 lat. I zawsze wiedzą gdzie jest! Dziwy nad dziwami! Theon poprowadził nas do swego przywódcy – ostatniemu kapłanowi z Eklezjarchii, który powiedział nam więcej o tym świecie i o problemie piratów. Co ciekawe i on i Theon i ktokolwiek spytany, kategorycznie sprzeciwiał się naszej planowanej wyprawie do kopca Jehuda – który to rzekomo jest zakazany.

W końcu przybył Baltazar III, ze swą świtą i zaczął namawiać nas do zaniechaniu oporu wobec piratów – ponoć piraci od 120 lat, zabierają bliźniaki, jeszcze w czasach, gdy było tu Imperium! Zadziwiające! Kolejnym rewelacjom nie było końca: Piraci oddają bliźnięta, ale ogłupione niczym ogryni, a potem w ciągu dwóch lat rosną do gigantycznych rozmiarów! Przedziwne! Oddają 9 na 10, a część zatrzymują. PODEJRZANE! Manipulacja genetyczna na dzieciach, mogą tworzyć własną armię abominacji. Nie chce nawet myśleć co mogą próbować osiągnąć. Dodatkowo – populacja tego świata na co dzień używa technologii xenos. Ten świat jest zepsuty do szpiku i trzeba gruntownie go przebadać, aby poznać rozmiar tej herezji.

Forteca Medeca i kopiec Jehuda jest zakazany edyktem Strażników Burzy. Edykt ten wydano 800 lat temu! Przedziwne! Musimy skontaktować się z zakonem i poprosić o zniesienie blokady. Inaczej każdy fanatyk na tej planecie będzie próbował nas powstrzymać, a wtedy zginą. Nie to żeby mnie ręka nie świerzbiła, aby oczyścić tą przebrzydłą planetę. Jest jak zgniłe jabłko – rozkład toczy je od zewnątrz i wewnątrz. Ale najpierw trzeba dokładnie dowiedzieć się co tu się dzieje, potem przyjdzie czas na gruntowne oczyszczanie.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.