Battlefield Calixis

Bitwa o Srogą Nadzieję
Iocanthos

Sroga Nadzieja miała być klasztorem umieszczonym w górach planety Iocanthos. Przepięknym miejscem medytacji i czci dla Boga-Imperatora. Jego historia okazała się dużo mroczniejsza.
Jego budowniczowie nie wiedzieli, że za jego pomysłem stała heretycka grupa, ktora zdołała zinfiltrować najwyższe władze Sektoru Calixis. Kiedy Inkwizytor Tyburn Graves wysłał swoich akolitów, aby zbadali sprawę katedry, trafili oni na heretycki kult próbujący przywołać Tsyi’aka, Ojca Kruków. Wielu uwarza, że wtedy właśnie rozpoczął się upadek sektora Calixis.
Prawie dwa lata później ta sama grupa akolitów dotarła do wypaczonych członków rządu gubernatora Mariusa Haxa. Również odkryli, że heretycy podejmą kolejną próbę przyzwania Tsyi’aka na Iocanthos w Srogiej Nadziei. Scintilla była w stanie rozpadu. Po aresztowaniu najwyższych dygnitarzy Lord Inkwizytor Zachariusz Utopian postanowił nie wierzyć, że konspiratorzy mieli jeszcze inne ukryte plany. Akolici inkwizycji zwrócili się o pomoc do ówczesnej generał Orlean Reynolds. Zebrała kilka regimentów gwardii pod sztandarem Calixis – relikwią św. Drususa. Wyruszyli na Iocanthos.
Siły heretyków były silnie ufortyfikowane w dolinie Srogiej Nadziei. Armia generał Reynolds rozpoczęła starcie od ostrzału artyleryjskiego. Byli jednak pod presją czasu, gdyż rytuał Ojca Kruków dobiegał końca. Musieli porzucić swoją przewagę, aby ruszyć do brutalnego starcia wręcz. Przewodził im jego ekscelencja Valethtelija Westheiner. Było już jednak za późno.
Demoniczna esencja Tsyi’aka dostała się na święty świat Imperatora. Przybrała formę wielkiego ognistego smoka. Bohater z przepowiedni, Lazarus, imperialny psyker ruszył przeciwko niemu. Ale nie było to prawdziwe starcie.
Siły imperialne wygrały bitwę. Straciły wielu odważnych mężczyzn i kobiet, ale nie zyskały niczego. Lazerus zgładził i pochłonął esencję demona. Wiedział, że jedynym sposobem na zakończenie tego zagrożenia jest jego śmierć. Nie przekazał tej wiedzy innym akolitom i teraz zawiódł w swoim zadaniu. Zaakceptował swoją nową demoniczną naturę.
To zapoczątkowało podział sektora pomiędzy Marszałek Orlean Reynolds i Gubernatora Tsyi’aka i trwającą prawie dwadzieścia lat wojnę.

View
Dziedzictwo Haarlocka

Akolici Inkwizycji służący Inkwizytorowi Maarowi zostali na planetę Solomon – nazwaną na cześć Solomona Haarlocka, odkrywcy sektoru Calixis aby wziąć incognito udział w aukcji w Domu Prochu i Pyłu, spróbować przejąć co bardziej podejrzane przedmioty. Tam na aukcji wystawiono przedmiot zwany Pozłacaną Wdową. Maszyna nagle się odezwała i przepowiedziała:
The black sun burns and he comes, riding its wake. The
last voyager, the herald of all woes. At its passing the eye shall be
snuffed out, the carrion lords thrown down, and the hungering
ones torn from the outer dark. All this I see cast amid these cold
stars.

Okazało się że to miejsce to pułapka! Mieli trzynaście godzin na napełnienie jej pucharu krwią ostatniego spokrewnionego z Haarlockiem, albo zostać spaleni przez wulkan, ale najpierw zjedzeni. Okazało się że spokrewnionym jest Mercutio Phrenz. Po pokonaniu różnych przeciwników np. Mistrza Nikogotakiego (slaughta). Udało im się uciec, tylko aby zostać pojmanymi przez Pielgrzymów Nienawiści.

Akolici zostali przewiezieni na Quaddis, planetę przyjemności, do miasta Xicarph w trakcie trwania festiwalu Potrzępionych Losów. W jego czasie następowało zaćmienie i mówiono że światło Astronomicanu wtedy nie pada na planetę i Imperator nie widzi grzechów więc wszyscy grzeszą. Udało im się zbiec z rąk oprawców i trafić do Narzeczonej Pająka, która załatwiła im wejście na przyjęcie na dawnym dworze Haarlocka, gdzie będzie największa impreza.

Tam kiedy na Żelaznym Zegarze wybije 13 godzina, zaćmienie się rozpocznie.
“_In the last seconds of light, the countless clocks of the Theatre of Clocks, which have struck the hours of a thousand different worlds for a thousand years, begin one by one to ick with unision with the Steel Cloack. The guest begin to mutter, supriseshowing in every gesture and glance; such a thing has never happened before. With a sweep of the pendulum of the Steel Clock, the last clock falls into rythm with its fellows and the air resonates with the ticking of a thousand mechanical gears. Then as one they strike the 13th hour in a great horus of noise and chaos._

Wtem!
_ Look at the sun! Above Xhicarph shines the sun, so bright that it cannot be looked at, but gives no light. All around in the impossible darkness, people begin to scream, and the sound of violence erupts in a desperate, panicked rush
‘Fool’ the Widower growls in a voice that is a hundred different voices blended into one. ‘You have brought the Haarlocks by-blows here and sealed your doom! By their blood I have summoned the black light of death for this world, a shadow out of time captured centuries ago by the Traveller but no less leathal now. In death I shall be free of him who comes!
The deathly fires of a black sun crawl round the dark totality of the eclipse, blacker than the darkness of the void.
All around the chamber men and women scream. Some fall to their knees bbeneath the black light, clawing at their eyes and faces, while others lash out at each other like rabid animals, and the Widower laughs….’_

View
Thought for the day

The Emperor bestows upon us the gift of intolerance.

View
Thought for the day II

A broad mind lacks focus.

View
Thought for the day III

Ruthlessness is the kindness of the wise.

View
Dziennik Namaana, Wpis I

Desygnacja: Namaan, Aptekarz, 3 cia Kompania Mrocznych Aniołów, Straż Śmierci
Lokacja: Sektor Calixis
Galaxy_map_Calixis_Sector.jpg
Podsektor: Otchłan Hazeroth
Planeta: Mara
450px-Hazeroth-subsector_detail.jpg

Zaczynam pisać nowy dziennik misji, jako że poprzedni zaginął. Albo raczej ja zaginąłem razem z moim całym oddziałem. Oszukani, może martwi, zdradzeni.
Moi bracia i ja byliśmy w trakcie oczyszczania planety z tau i heretyków, którzy ich wspierają. Postępy były dobre, zajęliśmy bunkier wroga i odparliśmy atak. Weszliśmy wgłąb bazy wroga, aby wysadzić generator, jednak spotkaliśmy kogoś, z dziwną kulą, po dotknięciu której, znaleźliśmy się w innym miejscu. Detale są niejasne. Wiadomo że zostaliśmy zdradzeni przez gwardzistę o imieniu Johannes Davius. Po drugiej stronie spotkaliśmy identycznie wyglądającego osobnika, którego przed egzekucją ochroniła jedynie rozeta inkwizycji.
Dalej moja pamięć mnie zawodzi. To miejsce, ta kopalnia w jakiś sposób, zniekształca rzeczywistość. Granica między spacznią jest cienka.
Sektor w którym się znaleźliśmy jest pochłonięty wojną. W tym miejscu spotkali się agenci trzech sił, każda z nich przekonana o słuszności swojej sprawy. Wszyscy chcieli nas omamić i przeciągnąć na swą stronę.
Wyruszyliśmy w głąb kopalni, gdzie ponoć znajdowało się źródło spaczenia, aby je zniszczyć. Po drodze musieliśmy się zmierzyć z potężnym generatorem i jego kaprysami. W końcu dotarliśmy do kładki nad otchłanią. Pod nią rozciągała się kipiąca rzeczywistość i wylęgarnia xenosko-warpowej istoty zwanej psychoneum. Przeciążyliśmy generator i walcząc ze strumieniami wody, lawy, wiatru i skał, zakopaliśmy to miejsce pod kilometrami skał.
Mistyczka Ephreal powiedziała nam o fortecy Straży Śmierci, do której możemy się udać, aby uzupełnić zapasy i być może skontaktować się z najbliższą większą placówką. Kto wie, co może na nas czekać w zapomnianym Bastionie Aniołów Śmierci…

View
Dziennik Naamana, Wpis II

Kontynuując wpis poprzedni:

Musieliśmy wycofać z kopalnii na Marze, jako że siły chaosu pod przywództwem Magistra Calculus Logi Praetoriusa odcinały nam drogę. Ephreal, która nas sprowadziła do tego świata, ponownie użyła swojego mistycznego artefaktu, aby zapewnić nam ucieczkę, jednak została postrzelona w trakcie. Mimo poważnych ran, udało mi się utrzymać ją przy życiu. Jeśli będzie dość silna – przeżyje.

Znaleźlismy się na Statku Johannesa Daviusa, razem z Ojcem Zapomnienia i Sefiarą Spefh. Ojciec służył ponoć Gubernatorowi Lazerusowi, a Sefiara Lord Generał Militant Orlean Raynolds. Statek to Imperialny krążownik klasy Lunar – potężny statek liniowy, który Inkwizytor dostał w swe władanie szemranymi sposobami.

Zostaliśmy zaproszeni do stołu, nieuzbrojeni, aby przedyskutować o obecnej sytuacji. Wszyscy zabiegali o nasze względy, przeświadczeni o słuszności swej strony. Ojciec wyciągnął tajemniczą skrzyneczkę z której unosiły się złe emanację, dlatego nie pozowliliśmy mu jej otworzyć. Głupiec ukrywał digi-meltę na palcu i jej użył, nim posmakował naszej słusznej furii. Ku naszemu obrzydzeniu, jego ciało rozpadło się na tysiące robaków – Slaught. Po oczyszczeniu pomieszczenia, stwierdziliśmy że nie możemy nikomu ufać i musimy udać się do najbliższej cytadeli Straży Śmierci – na Charybdis.

Podróż upłynęła na kontemplacji, modlitwie i ćwiczeniach. Bjorn Ulfson okazał się być lepszym wojownikiem ode mnie, dzielnie przyjmował ciosy i oddawał ze zdwojoną siłą. Muszę doszliwować moje umiejętności, jednak moje obowiązki Aptekarza i analiza próbek xenos i żrącej substancji znalezionej na Marze, zaprzątają mój czas, podczas gdy Bjorn, spędza go na dźwiganiu ciężarów.
Tymczasem: Niedługo nastąpi translacja do przestrzeni rzeczywistej. Muszę się przysposobić.

View
Dziennik Naamana, Wpis III

System Charybdis to zaiste dziwne miejsce. Dane Imperialne wskazują że ostatni Adepta opuścili ten świat 80 lat temu, jednak jego rozkład zaczął się 300 lat temu, kiedy łatwo dostępne surowce się skończyły. Nieróbstwo popchnęło ludzi do rebelii 150 lat temu, a jej konsekwencją było ograniczenie dostępu ludności do broni i pancerzy, co dodatkowo popchnęło świat w ruinę. Teraz na planecie żyje jedynie garstka dawnej populacji, ograniczona do jednego kopca.

Nasz nawigator wykrył anomalie w spaczni, dlatego wyskoczył na dalekich rubieżach systemu. Wkrótce nasze Wróże Głębokiej Próźni wykryły pobojowisko z pola bitwy między imperialnymi statkami a eldarami. Żaden z niewielkich Imperialnych raiderów nie został zidentyfikowany, co mogło nam wskazać że byli to piraci. Auspexy wykryły że do naszego kadłuba wbił się spory kawałek kosmicznego złomu. Jako że to było mało prawdopodobne, razem z braćmi wyruszyliśmy zbadać sprawę. Nasze przypuszczenia okazały się słuszne i okazał się to być mały desantowiec z symbolem wilka z przedziwnym urządzeniem do przetrawienia naszego kadłuba. Wewnątrz znaleźliśmy tuby desantowe wypełnione po brzegi obrzydliwymi biokonstruktami nieznanego pochodzenia (yu’vath?). Po wymontowaniu kogitatora, oczyściliśmy to plugastwo.

Z planety naprzeciw nam wyleciały 2 systemowce, wysyłające sprzeczne informacje. Najpierw okrzyki radości, a potem bardziej formalny ton. Trochę trwało nim ustaliliśmy miejsce spotkania i osobę decyzyjną. Co ciekawe: rząd Charybdis jest wybierany demokratycznie, a Hektor Balazar III z rodu Virg z którym mieliśmy się spotkać, jest jakimś Ministrem do kontatku z osobami spoza kopca.
Dowiedzieliśmy się też że musimy ocalić populację przed piratami, którzy przybędą za 25 dni i zabiorą ich dzieci, co czynią co 15 lat. Niestety nie mogliśmy zbytnio przyśpieszyć naszej podróży, jako że pas asteroid wewnatrz systemu wytwarzał dziwne fale grawitacyjne. Tak samo słońce miało kształt wrzeciona. Przedziwne!

Dziwom nie było końca, gdy na reszcie przybyliśmy na planetę, znaleźliśmy komitet powitalny związany, a zamiast nich stał tam Theon Coldwater i jego banda najmitów uzbrojona w pałki! Przedziwne! Mówił on że stanowią siłe, która chce oprzeć się najeźdźcom. Jednak sami nie są w stanie, jako że siły piratów liczą około 40 statków! Potężna flota, jak na piratów. Dziwom nie było końca – prawie wszystkie dzieci na tej planecie rodzą się jako bliźnięta, a piraci kradną jedno bliźnię w wieku od 6 do 16 lat. I zawsze wiedzą gdzie jest! Dziwy nad dziwami! Theon poprowadził nas do swego przywódcy – ostatniemu kapłanowi z Eklezjarchii, który powiedział nam więcej o tym świecie i o problemie piratów. Co ciekawe i on i Theon i ktokolwiek spytany, kategorycznie sprzeciwiał się naszej planowanej wyprawie do kopca Jehuda – który to rzekomo jest zakazany.

W końcu przybył Baltazar III, ze swą świtą i zaczął namawiać nas do zaniechaniu oporu wobec piratów – ponoć piraci od 120 lat, zabierają bliźniaki, jeszcze w czasach, gdy było tu Imperium! Zadziwiające! Kolejnym rewelacjom nie było końca: Piraci oddają bliźnięta, ale ogłupione niczym ogryni, a potem w ciągu dwóch lat rosną do gigantycznych rozmiarów! Przedziwne! Oddają 9 na 10, a część zatrzymują. PODEJRZANE! Manipulacja genetyczna na dzieciach, mogą tworzyć własną armię abominacji. Nie chce nawet myśleć co mogą próbować osiągnąć. Dodatkowo – populacja tego świata na co dzień używa technologii xenos. Ten świat jest zepsuty do szpiku i trzeba gruntownie go przebadać, aby poznać rozmiar tej herezji.

Forteca Medeca i kopiec Jehuda jest zakazany edyktem Strażników Burzy. Edykt ten wydano 800 lat temu! Przedziwne! Musimy skontaktować się z zakonem i poprosić o zniesienie blokady. Inaczej każdy fanatyk na tej planecie będzie próbował nas powstrzymać, a wtedy zginą. Nie to żeby mnie ręka nie świerzbiła, aby oczyścić tą przebrzydłą planetę. Jest jak zgniłe jabłko – rozkład toczy je od zewnątrz i wewnątrz. Ale najpierw trzeba dokładnie dowiedzieć się co tu się dzieje, potem przyjdzie czas na gruntowne oczyszczanie.

View
Thought for the day IV

My armour is contempt.

View
Dziennik Bjorna Ulfssona Wpis I

M41.856.03.05

Nasza Grupa Uderzeniowa została przydzielona aby wspomóc Regiment Brytońskich Czerwonych Koszul w walce z jednostkami Tau, które zajęły główne miasto na Gluteus Prime w systemie Rectum. Okazało się, że niebieskie ludziki ufortyfikowały się i uzbroiły po zęby i gwardia nie potrafi przebić się przez ich zasieki oraz generator pola siłowego, który razem z działami przeciw-orbitalnymi chroniły miasto przed bombardowaniem.

Musieliśmy zdobyć jeden z wysuniętych bunkrów, z którego prowadziło ukryte przejście do podziemnej kolejki. Okazało się, że sprytne Xeno zastawiły na nas zasadzkę, bo jak tylko znaleźliśmy się w bunkrze wspomagające nas siły Czerwonych Koszul zostały zmasakrowane atakiem z flanki, biedaki…. Chociaż muszę przyznać, że walczyli dzielnie, jak na ludzi. Nie pozostaliśmy dłużni siłom Tau i dla odmiany my ich zmasakrowaliśmy.

Po pewnym czasie udało nam się przekraść do reaktora miasta napotykając minimalny opór ze strony niebieskich Xeno. Z racji, że droga w górę zdawała się być odcięta poszliśmy głębiej w tunele gdzie znaleźliśmy imperialnego gwardzistę imieniem Davius, trzymał on metalową kulę, która wydała się bardzo dziwna i jednocześnie interesująca Azgarothowi, przeklęty psyker nieopatrznie jej dotknął….

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.