Battlefield Calixis

Dziennik Naamana, Wpis XI
An open mind is like a fortress with its gates unbarred and unguarded.

Tego dnia zawiodłem siebie i moich braci.

Zagłębiliśmy się w głąb kopca. Napotkaliśmy umocnione stanowisko Wilków z Kala. Pod zmasowaną siłą naszego ognia nie mieli szans.

Natrafiliśmy na grupę ludzi, o ile tak można nazwać zwyrodniałych heretyków-wiedźmy. Aroganccy ignoranci, podnieśli rękę na Anioły Śmierci imperatora. Wdeptaliśmy ich w ziemię.

Potem nastąpił przedsmak tego co nastąpiło później. Istota ze spaczni, odporna na nasze bronie zaatakowała nas, na szczęście Azgaroth poraził ją swoimi mocami i szczezła. Zwalczaj ogień ogniem. Uleczyłem jego rany i ruszyliśmy dalej.

Dotarliśmy do ogromnego pomieszczenia, na środku którego siedział Psionik z płaszczem zrobionym z tej dziwnej istoty. Powiedział nam że jest więźniem i akolitą inkwizycji pod Inkwizytorem Crisisem. Nie wyczułem kłamstwa z jego strony. Rozkazałem go uwolnić. Medus pognał wyłączyć pole siłowe, w tym czasie z sufitu odłączyły się 4 ciężkie warianty wilków z kala, a do tego pojawiły się kolejni “Łamacze rzeczywistości”.
Pancerz mechów był zbyt gruby dla broni ręcznej, jednak Zaafiel ze swym młotem kilkoma ciosami był w stanie skruszyć pancerz molocha. Melta Medusa też wspaniale ich topiła do pospołu z mocami Azgarotha. Ferrus został ranny, więc pobiegłem go wyleczyć, jednak sam potrzebowałem leczenia, gdyż dosięgły mnie zielone promienie robotów. Łamacze nękały mój umysł, jednak za pierwszym razem oparłem się bez większych trudności, więc zbagatelizowałem problem.
Uderzył mnie drugi raz, gdy byłem zajęty leczeniem i wślizgnął się do mego umysłu jak węgorz. Mogłem jedynie patrzeć jak moje ręce kierują broń w stronę Surefa i naciskają spust. W ostatniej chwili szarpnąłem się i strzał poszedł milimetry od Medusa. Potem nagle się teleportowaliśmy i dotknął mnie jakiś czarny człowiek i nagle mój umysł był czysty.
Jednak poczucie wstydu pozostało. Jeśli Imperator pozwoli, przysięgam że Łamacze poznają moją zemstę, a wtedy kiedy wygnam bestie z powrotem do piekła, mój honor będzie czysty.

View
Thought for the day XI

The best way of improving a gun is to improve its ammunition.

View
Dziennik Naamana, Wpis X

Po dozbrojeniu się wyruszyliśmy na zbrojny rekonesans do kopca Azeka, w którym Strażnicy Burzy stoczyli przegraną walkę z Wilkami z Kala.

Kopiec był w stanie ruiny, poznaczony bliznami bitwy. Objąłem dowodzenie na czas tej misji. Poruszaliśmy się ostrożnie. Nasz kronikarz wyczuł psychiczną emanację z centrum kopca i w tamtą stronę się udaliśmy. Spostrzegliśmy coś na kształt serwoczaszki, jednak wyraźnie budowy Wilków. Udało nam się ją zniszczyć zanim nadała sygnał o naszej obecności.
Po drodze minęliśmy dwa patrole wilków – 9 i 36 jednostek.
W pewnym momencie natrafiliśmy na sygnał Strażników Burzy – wysłałem Onomegora aby to sprawdził, Zaafiel podążył za nim.
Natrafili na ciało Strażnika Burzy na placu obok fontanny, mimo że to była pułapka, należało sprawdzić czy genoziarno zostało odzyskane. Okazało się że była to pułapka, a ciało było oczyszczone i pochodziło z poprzednich walk. 9 wilków zaatakowało Onomegora i rozkazałem go teleportować na pokład statku, a Zaafielowi się wycofać.
Wilki zostały powiadomione o naszej obecności i rozpostarły psychiczną tarczę, która blokowała teleportację.

Dotarliśmy do olbrzymiej kawerny pod główną osią kopca. Ku naszemu zaskoczeniu pomiędzy fortyfikacjami wilków przechadzali się ludzie. Zapewnie porwani z kopca Lidia, jednak nie wyglądali jak niewolnicy, a jak kolaboranci. Zdrajcy.

Źródło pola dobiegało z pod ziemii, jednak atak frontalny nie wchodził w grę. Dzięki auspexowi znaleźliśmy wejście do kanałów. Zaafiel dotarł do posterunku Wilków, obsadzającego działka strażnicze, jednak nim zdążyliśmy zająć pozycje do ataku, otwarła się za nami Brama Wieczności. Bjorn i Medus niewiele myśląc przeszli przez bramę. Po chwili Medus wrócił i powiedział abyśmy poszli za nim.

Pojawiliśmy się w jakimś pomieszczeniu gospodarczym w którym klęczało 3 ludzi, jeden z pewnością był wiedźmą, która utrzymywała bramę. Jeden z nich – Thaddeus powiedział że są sankcjonowanymi psykerami i więźniami Wilków, które wykorzystują ich do zasilania jakiejś plugawej maszyny, która rozdziera rzeczywistość. Co gorsza, większość z nich kolaboruje z wilkami przekupiona świecidełkami! Zaskoczeniem okazało się ze jesteśmy na innej planecie, a ten klęczący osobnik to psionik ogromnej potęgi! Wilki faszerująch ich narkotykami, które zwiększają ich moc psychiczną, a narkotyki dostają z kopca Azeka. Zagrożenie Wilków jest dużo większe niż podejrzewaliśmy. Jednak nie mogliśmy na ślepo rzucać się do walki na obcej planecie, musielismy najpierw zabezpieczyć własną, więc powróciliśmy zostawiając obietnicę zemsty na Wilkach za występki przeciwko ludzkości!

Zajęliśmy pozycje do ataku. Chirurgiczne uderzenie teraz, póki nie wiedza gdzie jesteśmy pozwoli nam zniszczyć ich psioniczną macierz i położyć tarczę zła. Śmierć Plugawym Plugastwom!

View
Thought for the day X

In an hour of Darkness a blind man is the best guide. In an age of Insanity look to the madman to show the way.

View
Kto sieje wiatr...
True justice is quite simply the will of the Emperor.

Cogitator przed zniszczeniem zdradził nam położenie placówki przerzutowej Wilków, nasz cel był jasny jednak pojawiły się inne problemy. Coldwater obrany Naczelnym Wodzem kopca Lidia uznał że należy ewakuować mieszkańców i przesiedlić ich do kopca Yehuda. Pomijając już sensowność tego postępowania, zadanie to wydaje się mocno karkołomne. Musielibyśmy przez około miesiąc eskortować tysiące ludzi i odpierać ataki ze strony Wilków i zapewne nomadów. Nie mamy sił które mogły by temu podołać, jest nas zwyczajnie zbyt niewielu aby zapewnić ochronę kolumnie ludności ciągnącej się całymi kilometrami.
uznaliśmy że póki co najroztropniej będzie udać się do kopca Yehuda i sprawdzić czy Twierdza Mecada skrywa coś co mogło by pomóc nam w pozbyciu się Wilków. Udało nam się po dłuższych namowach przekonać brata Onemegora aby udał się z nami, jednak została w nim odrobina ucha walki. W końcu wyznał nam też dlaczego nalegał n azniszczenie mieszkańców kopca, okazało się że Strażnicy Burzy chcieli pozyskiwać rekrutów spośród mieszkańców i wszystkie plugawe zmiany którym ulegają dzieci są efektem zdrady jednego z ich zakonu. Wygląda na to że na tej planecie wystarczy podnieść kamień aby znaleźć pod nim herezję… Mieliśmy jednak bardziej palące sprawy na głowie, osądem Strażników Burzy powinna zająć się Inkwizycja. Ruszylismy do twierdzy. Po drodze zostaliśmy oczywiście zaatakowani przez wroga, nowe odmiany Wilków z którymi wcześniej nie mieliśmy do czynienia. Reszta oddziału zaatakowała przez portal stworzony dzięki plugawym mocom Bibliotekarza podczas gdy ja zaatakowałem z flanki i związałem walką snajperów. Wyszło nadspodziewanie dobrze, mimo że miałem tylko nóż.
Kopiec a zwłaszcza sama twierdza robiły ogromne wrażenie i będą godną siedzibą Straży Śmierci. Za bramami Twierdzy czekał na nas nagi stary Marine który bredził od rzeczy i zdawał się być mocno szalony. Zamienił kilka zdań z Azgarotem i zniknął bez śladu.
Znaleźliśmy broń i żołnierzy, dowiedzieliśmy się też że nasz Inkwizytor nie mówił nam wszystkiego i Britońskie Czerwone Koszule są przedziwnie powiązane ze wszystkim co wydarzyło się w ostatnim czasie i naszym pojawieniem w sektorze Calixis. Będziemy chyba musieli uciąć sobie z nim poważną pogawędkę.
Kiedy wydawało się że dziwniej być nie może w przestrzeni pojawiła się nagle Flota Sióstr Bitwy ścigająca jednego z tutejszych heretyków, Borysa Kozłowskiego. Wygląda na to że przybyły posiłki.

View
Dziennik Naamana, Wpis IX

Nie będzie wpisu VIII, gdyż nabawiłem się choroby, która zwaliłaby z nóg największego czempiona – krwawej biegunki. W malignie śniłem o dalekich krainach, stalowym niebie, a także ciemnym oceanie rozjaśnianym przez błyskawice nadchodzącej burzy.
Zapewne był to zwiastun tego co nadejdzie. Strażnik Burzy Onomegor Bitewna tarcza udał się z nami do kopca Yehuda, aby obudzić go z jego snu. Wylądowaliśmy przed bramą i zostaliśmy napadnięci przez Wilki z Cala, które najwyraźniej na nas czekały w zasadzcce. Ich żałosne wysiłki spełzły na niczym wobec gniewu Dzieci-tfu! Synów Imperatora! (Wnuków!).

Jednak spotkaliśmy nowy typ tych dziwnych maszyn – szczupłe i zwinne, wyposażone w karabiny snajperskie o wielkim zasięgu. Wróg dostosowuje się do sytuacji, takoż i my się dostosujemy do konfrontacji.

Dotarliśmy do Fortecy Straży Śmierci. Olbrzymie wrota rozwarły się przed nami i powitał nas…Nagi zarośnięty i stary kosmiczny marine. Nie pamiętał swego imienia i był dość szalony. Po krótkiej (niezbyt owocnej) rozmowie, skierowaliśmy się na obchód twierdzy a w szczególności dobrze wyposażonej zbrojowni i parku maszynowego.

Rozmowa z kogitatorem kopca wykazała że w kryptach stazy czeka na przebudzenie 900 tys. żołnierzy Gwardii Imperialnej z Czerwonych Koszul z Briton (zadziwiające). A także 2 miliony zwykłej populacji kopca w tym zespół Adeptus Mechanicus do obsługi fabryk i urządzeń kopca. Uruchomiliśmy systemy obronne, aby nikt nie dostał się do kopca. Postanowiliśmy przebudzić na początek Mechanicus, aby powoli przywrócili kopiec do życia i przygotowali go do nadchodzącej bitwy z Wilkami.
Przy tej okazji zauważyliśmy że dwie krypty stazy są puste. Należały one do Wielebnego Callahana oraz Johannesa Daviusa (chyba). Czas zadać im kilka pytań.

WTEM! Na orbicie pojawiła się flota kilkunastu statków należąca do Siostr Bitwy z Sektora Hexagon, która ściga Arcy-Heretyka Borisa “Blade’a” Kozlovskiego. Po krótkiej astopatycznej wymianie zdań, przesłaliśmy im dane nawigacyjne, aby przybyły jak najszybciej bez strat na Charybdis i dołączyły do walki z Wilkami z Kala! Chwała Imperatorowi i Śmierć Zdrajcom i Heretykom!

View
Cogito ergo sum hereticus
We are weapons. There is the Emperor, and there is war. Nothing more.

Piszę te słowa przepełniony smutkiem, gdyż straciłem dziś wieloletniego kompana który niejednokrotnie uratował mi życie. Ale po kolei…
Przed atakiem na Cogiatator Onemegor wyznał że jego zakon już wcześniej starł się w bitwie z Wilkami z Kalla i przegrał. Same Wilki mają być jakoby częścią jakiegoś szerzej zakrojonego cholerstwa które nęka od lat ten sektor. Nic to dla mnie nie zmienia, wszyscy wrogowie Imperatora zginą nie zależnie kim i gdzie są.
Użyliśmy Teleportatorium i przedostaliśmy się do wnętrza wieży Cogiatatora. Po raz kolejny zaatakowały nas serwitory, jednak tym razem czekały też na nas Wilki które w jakiś sposób przedostały się do wnętrza kopca. Przeżynaliśmy się przez nie jak ciepły nóż przez masło kiedy po raz kolejny usłyszeliśmy głos Cogiatatora, tym razem nie strzeliłem w głośnik jako że moi towarzysze chcieli spróbować podstępu. Jak się szybko okazało chcieli po prostu ułożyć się z tą heretycką maszyną! Pomimo moich ostrzeżeń chcieli sprzymierzyć się z tym tosterem przeciwko Wilkom. Moje nalegania i prośby abyśmy zachowali się jak na Anioły Imperatora przystało i zniszczyli to ścierwo odbijały się od nich jak od ściany… W końcu stanęliśmy przed Cogitatorem który wciągnął nas w pułapkę, drzwi za nami zamknęły się na głucho a on sam zaczął emitować jakieś heretycki sygnały które mieszały nam w głowach. Do pomieszczenia teleportowało się kilka wilków z Kala i co chwilę dochodziły następne. Sam Cogitator chroniony był przez pole siłowe i ogromne maszyny zazwyczaj wykonujące ciężkie prace inżynieryjne w kompleksie. Najważniejsze było zniszczenie Cogitatora jednak maszyny zaczęły robić miazgę z moich braci i musiałem się nimi zająć. Reszta miała dezaktywować pole ochronne. Wydawało mi się że wszystko to trwa wieki jednak w końcu pole opadło i miałem wolną drogę do mózgu Cogitatora. Doskoczyłem do niego najszybciej jak umiałem i przebiłem mieczem. Moim pięknym, wysłużonym, idealnie leżącym w ręku mieczem łańcuchowym. Który stopił się w moich dłoniach zaraz po zadaniu ciosu. Zniszczyłem dziś wroga ludzkości, ale straciłem przyjaciela…

View
Łotr Handlarz
We are the Emperor's angels of death, not his angels of mercy.

Niestety drogę do Cogitatora zagrodziła nam tarcza próżniowa i jedynym wyjściem było zawalenie całego budynku, nie wiedzieć dlaczego oddział zdecydował się tego nie robić. Zniszczenie Cogiatatora i tak było nieuniknione, mogliśmy to równie dobrze zrobić wcześniej niż później, jednak nie ja dowodziłem. Podczas kiedy się wycofywaliśmy natrafiliśmy na nieznane nam siły wojskowe dowodzone jak się w końcu okazało przez Rogue Tradera Brunhildę van Voigt. Przywiozła ze sobą zapowiedzianego kilka dni wcześniej Strażnika Burzy Onemegora Bitewną Tarczę. Jak się okazało Onemegor był chyba jedyną osobą na planecie która popierała mój osąd i chciał abyśmy zbombardowali kopiec Lidia z orbity. Zagroził wręcz że jeśli tego nie zrobimy nie uzyskamy dostępu do kopca Jehuda. Naaman też wydawał się skłaniać w stronę tego pomysłu, jednak reszta nie chciała o tym słyszeć. Na pokładzie statku spotkaliśmy też ponownie ohydną kreaturę nazywaną Panem Bąbelkiem i znów moje żądanie uśmiercenia go trafiło w próżnię. Kolejny raz sparaliżowani byliśmy przez brak zdecydowania dowódców.
Okazało się jednak że Imperator nam sprzyja, Rogue Trader miał na swoim statku Teleportatorium co oznaczało że będziemy w stanie pokonać tarcze próżniową i zniszczyć Cogitator. Zajęliśmy się przygotowaniami do ataku na wieżę.

View
Imperium kontratakuje
The lives of millions, and the honour of our Chapter, hang in the balance brothers. Failure is not an option.

Cogiatorowi nie przypadła do gustu próba wyłączenia go i zaczął niszczyć kopiec. Wybuchły zamieszki. W końcu czułem się jak w domu. Bjorn uznał ten chaos (tfu!) za dobry moment aby dokonać egzekucji przywódcy kopca; Hektora Balazara III z rodu Virga. O dziwo zamieszki się nie uspokoiły.
Jedynym logicznym krokiem był atak na wieżę w której znajdował się Cogitator. Wspominałem już że uwielbiam logikę?
W wieży atakowały nas nie kończące się fale serwitorów, a ściany wybuchały nam w twarz. Cogitator próbował się z nami komunikować ale w związku z tym że nie mówię w heretyckim strzelałem do każdego głośnika z którego wydobył się jego głos. Byliśmy bardzo blisko porozmawiania z nim twarzą w twarz. Mój miecz łańcuchowy cieszył się na to spotkanie.

View
W konie!
Through the destruction of our enemies do we earn our salvation!

Rozmowa z tą parodią Astartes została przerwana przez odgłosy zbliżających się przeciwników.
Ich liczebność była zbyt wielka i zdecydowaliśmy że należy się wycofać. Użyliśmy zaparkowanych pod jaskinią trike’ów i ruszyliśmy w stronę kopca,ścigani przez falę Wilków.
Poruszały się na mechanicznych koniach, których nogi miały o kilka stawów za dużo. Bolało od samego patrzenia. Postanowiliśmy stawić czoła najbliższym przeciwnikom, była to świetna okazja do poznania w końcu z kim mamy do czynienia. Niestety jako że prowadziłem pojazd miałem tylko jedną rękę wolną do zabijania wrogów Imperatora. Wilki okazały się całkiem odporne na ciosy jednak w końcu padały pod moim naporem, najlepszy efekt przynosiło odcięcie anteny od głowy; momentalnie przestawały działać. Miały także dosyć niemiłą tendencję do wybuchania po śmierci. Udało nam się zabrać ze sobą ciało jednego z dezaktywowanych przez odcięcie anteny Wilków i ruszyliśmy znów w stronę kopca.
Główny techkapłan twierdzi że pochodzą z mrocznego wieku technologii, co oznacza że musimy je wszystkie zniszczyć. Lubię proste misje.
Techkapłan nie zdążył powiedzieć nam dużo więcej bo tego samego dnia udał się aby spróbować wyłączyć zbuntowany cogiatator kopca i zginął próbując. Imperator uśmiecha się patrząc na jego poświęcenie. Nasza kolej.

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.