Battlefield Calixis

Cogito ergo sum hereticus

We are weapons. There is the Emperor, and there is war. Nothing more.

Piszę te słowa przepełniony smutkiem, gdyż straciłem dziś wieloletniego kompana który niejednokrotnie uratował mi życie. Ale po kolei…
Przed atakiem na Cogiatator Onemegor wyznał że jego zakon już wcześniej starł się w bitwie z Wilkami z Kalla i przegrał. Same Wilki mają być jakoby częścią jakiegoś szerzej zakrojonego cholerstwa które nęka od lat ten sektor. Nic to dla mnie nie zmienia, wszyscy wrogowie Imperatora zginą nie zależnie kim i gdzie są.
Użyliśmy Teleportatorium i przedostaliśmy się do wnętrza wieży Cogiatatora. Po raz kolejny zaatakowały nas serwitory, jednak tym razem czekały też na nas Wilki które w jakiś sposób przedostały się do wnętrza kopca. Przeżynaliśmy się przez nie jak ciepły nóż przez masło kiedy po raz kolejny usłyszeliśmy głos Cogiatatora, tym razem nie strzeliłem w głośnik jako że moi towarzysze chcieli spróbować podstępu. Jak się szybko okazało chcieli po prostu ułożyć się z tą heretycką maszyną! Pomimo moich ostrzeżeń chcieli sprzymierzyć się z tym tosterem przeciwko Wilkom. Moje nalegania i prośby abyśmy zachowali się jak na Anioły Imperatora przystało i zniszczyli to ścierwo odbijały się od nich jak od ściany… W końcu stanęliśmy przed Cogitatorem który wciągnął nas w pułapkę, drzwi za nami zamknęły się na głucho a on sam zaczął emitować jakieś heretycki sygnały które mieszały nam w głowach. Do pomieszczenia teleportowało się kilka wilków z Kala i co chwilę dochodziły następne. Sam Cogitator chroniony był przez pole siłowe i ogromne maszyny zazwyczaj wykonujące ciężkie prace inżynieryjne w kompleksie. Najważniejsze było zniszczenie Cogitatora jednak maszyny zaczęły robić miazgę z moich braci i musiałem się nimi zająć. Reszta miała dezaktywować pole ochronne. Wydawało mi się że wszystko to trwa wieki jednak w końcu pole opadło i miałem wolną drogę do mózgu Cogitatora. Doskoczyłem do niego najszybciej jak umiałem i przebiłem mieczem. Moim pięknym, wysłużonym, idealnie leżącym w ręku mieczem łańcuchowym. Który stopił się w moich dłoniach zaraz po zadaniu ciosu. Zniszczyłem dziś wroga ludzkości, ale straciłem przyjaciela…

Comments

Witold_Fiore_Hess wlochdawid

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.