Battlefield Calixis

Dziennik Naamana, Wpis II

Kontynuując wpis poprzedni:

Musieliśmy wycofać z kopalnii na Marze, jako że siły chaosu pod przywództwem Magistra Calculus Logi Praetoriusa odcinały nam drogę. Ephreal, która nas sprowadziła do tego świata, ponownie użyła swojego mistycznego artefaktu, aby zapewnić nam ucieczkę, jednak została postrzelona w trakcie. Mimo poważnych ran, udało mi się utrzymać ją przy życiu. Jeśli będzie dość silna – przeżyje.

Znaleźlismy się na Statku Johannesa Daviusa, razem z Ojcem Zapomnienia i Sefiarą Spefh. Ojciec służył ponoć Gubernatorowi Lazerusowi, a Sefiara Lord Generał Militant Orlean Raynolds. Statek to Imperialny krążownik klasy Lunar – potężny statek liniowy, który Inkwizytor dostał w swe władanie szemranymi sposobami.

Zostaliśmy zaproszeni do stołu, nieuzbrojeni, aby przedyskutować o obecnej sytuacji. Wszyscy zabiegali o nasze względy, przeświadczeni o słuszności swej strony. Ojciec wyciągnął tajemniczą skrzyneczkę z której unosiły się złe emanację, dlatego nie pozowliliśmy mu jej otworzyć. Głupiec ukrywał digi-meltę na palcu i jej użył, nim posmakował naszej słusznej furii. Ku naszemu obrzydzeniu, jego ciało rozpadło się na tysiące robaków – Slaught. Po oczyszczeniu pomieszczenia, stwierdziliśmy że nie możemy nikomu ufać i musimy udać się do najbliższej cytadeli Straży Śmierci – na Charybdis.

Podróż upłynęła na kontemplacji, modlitwie i ćwiczeniach. Bjorn Ulfson okazał się być lepszym wojownikiem ode mnie, dzielnie przyjmował ciosy i oddawał ze zdwojoną siłą. Muszę doszliwować moje umiejętności, jednak moje obowiązki Aptekarza i analiza próbek xenos i żrącej substancji znalezionej na Marze, zaprzątają mój czas, podczas gdy Bjorn, spędza go na dźwiganiu ciężarów.
Tymczasem: Niedługo nastąpi translacja do przestrzeni rzeczywistej. Muszę się przysposobić.

Comments

Witold_Fiore_Hess LukaszWojcik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.