Battlefield Calixis

Z dziennika Brunhildy

Nieoczekiwana zmiana

To miał być zwyczajny postój na jednej z planet systemu Calixis, ale oczywiście gubernator musiał akurat wtedy szukać kogoś do przewozu space marine’a. Nie mogłam się nie zgodzić, są prośby którym się nie odmawia. Postanowiono, że statek mój na zawieźć pewnego marines do obszaru, o którym przekonana byłam, że jest spokojny. Oczywiście nie można mną pogrywać, wszyscy o tym wiedzą, więc postanowiłam pod pretekstem ochrony załogi wybrać dłuższą trasę.
Po drobnych negocjacjach, namówiono mnie, by przejść przez Warpa. Oczywiście nic się nie wydarzyło, nie na darmo mam najlepszych z najlepszych na pokładzie. Niestety ten cholerny żołnierz mnie oszukał. Nie byłabym na dziewiczej planecie, bo zapomniał wspomnieć o fakcie, że na miejscu stacjonował już moloch Inkwizycji. Teraz już widziałam że będzie przesrane.
Wrobili mnie w szukanie jakiejś bandy żołnierzy, która im zaginęła. A jak ich już znalazłam to zero wdzięczności tylko zrób to, pójdź tam… No ale są całkiem przystojni jak na bandę mięśniaków więc będzie na co popatrzeć, a dodatkowo na planecie jest kopiec pełen ludzi i ponoć jeszcze jakiś, z czymś cennym. Wiec teraz muszę tylko powspółpracować, przekonać tę bandę by mi nie zabijali ludzi, którzy tu żyją, bo jak już przejmę tu władzę to będą to moi ludzie, a następnie uzyskać jak najwięcej dla siebie.
Mają tam na planecie jakieś cholerne coś, zamknięte w wieży i otoczone polem siłowym. zostawiłam swoich chłopaków by pilnowali mojego przyszłego dobytku, a sama poszłam na statek Inkwizycji się dogadywać. Chcą mojego statku i ludzi? Dostaną je, o ile ja dostanę czego chce – planetę. A Hildzia zawsze dostaje to, czego chce.

Comments

Witold_Fiore_Hess Althea88

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.