Brunhilda van Voigt

Rogue Trader

Description:

IMG_20160803_122032_1_.jpg

IMG_20160803_122032_1_.jpg

Bio:

Brunhilda urodziła się w rodzinie, którą możnaby spokojnie nazwać bajecznie bogatą. Hildzia, jak na nią wołano, była jedynym dzieckiem swoich rodziców – pewno dlatego od maleńkości rozpieszczana, mająca wszystko na najmniejsze skinienie palcem, stała się tym dziwnym gatunkiem potwora w ludzkiej skórze, nawet z wyglądu ledwo
przypominała człowieka.
Dorosła Hildzia przez zwyczjanego śmiertelnika mogłaby spokojnie zostać uznana za monstrum. Nie tylko ze względu na wzrost, któremu niewiele brakowało do dwóch metrów, ale przede wszystkim na ogromną ilość tkanki tłuszczowej porastającej jej ciało. Gdy Hildzia idzie trzesą się ściany od potężnych tupnięć i trzęsie się sama Hildzia, której fałdy skóry
falują w rytm kroków. Postura Brunhildy przywoływała najczęściej skojarzenia z oślizgłą ropuchą, ale kto znał ją bliżej wiedział, że pod tym pozornie niezdarnym cielskiem kryła się niezwykła siła i wytrzymałość.

Jednym z kaprysów młodej Hildzi było zostanie poszukiwaczem przygód. Och jak marzyła jako dziewczynka, by wyrwać się w końcu ze ścian rodzinnej posiadłości, bez nianiek i guwernantek czujnym okiem śledzących każdy jej ruch. A że Hildzi spełniano każde życzenie, więc od maleńkości ćwiczyła się w sztuce szermierki, strzelania oraz taktyki.
Gdy Brunhilda dorastała stało się jasne, że ciężko będzie znaleźć kandydata do jej ręki. Potencjalni zainteresowani szybko ulatniali się widząc pełną krasę kandydatki na narzeczoną. Nie pomagał jej również charakter, którego zalążki tylko było widać w dzieciństwie, a teraz objawił się w pełni swojej degeneracji. Hildzia nie lubiła niczego
bardziej niż sprawiać, by inni cierpieli i wili się ze strachu.
Nie wiadomo ile prawdy jest w pogłoskach, jakoby w dzieciństwie znęcała się nad zwierzętami i bardziej prymitywnymi formami życia, ani w tym, że oddawała się lubieżnym seksualnym praktykom. Wiadomo natomiast, że większa część jej załogi składa się z mężczyzn wpatrzonych w nią z czcią i lękiem, że jej najbliższa świta to wyrzeźbieni muskularni mężczyżni z niezliczonymi blzinami (ponoć większość z nich to sprawka Brunhildy) i że zazwyczaj trzyma w dłoni zdobiony pejcz.

Ale chwila, bo wspomniałem już o tym, że Brunhilda ma załogę, ale przecież nadal nie powiedziałem kim jest i jak to się w ogóle stało, że ową załogę zdobyła.
A więc van Voigtowie przerażeni tym, co wyrosło z ich córki i zdruzgotani faktem, że najprawdopodobniej nigdy nie doczekają się odpowiedniego kandydata na zięcia postanowili pozbyć się córki, jednocześnie czerpiąc z tego interesu korzyści. Zainwestowali ogromną część majątku w spełnienie marzeń Hildzi – kupili statek i po załtwieniu
kilku formalności i gwarancji Imperatora wyprawili Brunhildę w galaktykę.

Hildzia była w swoim żywiole. Szybko zdobyła autorytet wśród załogi. Okazało się, że oprócz monstrualnego cielska miała niemały intelekt i zdolności przywódcze. Załogę trzymała krótko, ale wiedziała że są momenty, gdy musi dać ludziom pofolgować, tak samo jak dawała folgować swoim nietypowym apetytom.
Szybko zorientowała się, że przemieszczanie się po rubieżach w poszukiwaniu łupów i planet do skolonizowania może połączyć z adrenaliną polowań. Na odelgłych, zapomnianych i ukrytych światach szukała przestępców, heretyków i wszelakich szumowin ściganych listami gończymi. Polowanie na ludzi stało się nowym hobby i dodatkowym źródłem profitów oraz imperialnej wdzięczności.

Oczywiście kariera łowcy głów, w dodatku połączona ze szlachetnym pochodzeniem ma i swoje wady. Brunhilda brutalnie przekonała się o tym, gdy na jednej z odległych planet złapała ściganego w całym Imperium heretyka-mordercę “Złotego Zbawcę” (jak nazywał sam siebie). Okazało się, że pod złotą maską, którą zawsze zakładał, kryła się twarz Aryana Oswalda van der Baade, potomka i dziedzica rodu van der Baadów. Hilda nie tylko złapała go i oddała w słuszne ręce Imperium, ale jeszcze pozwoliłą sobie pofolgować na nim swoim chuciom, co sprowadziło na nią gniew całego jego rodu.

Hilda podróżuje, poluje i prowadzi życie pełne przyjemności ciała, tylko ponoć nie sypia zbyt dobrze – w nocy prześladują ją wspomnienia wszytskich osób, które padły jej ofiarą i wtedy z kapitańskich komnat dobiega mrożący krew w żyłach wrzask niosący się po całym statku.

Brunhilda van Voigt

Battlefield Calixis Witold_Fiore_Hess Althea88